W 1993 roku obok modelu HSR-III Mitsubishi prezentowało na salonach samochodowych inny model – ESR. Czym było Mitsubishi ESR?

Modele z serii HSR były konceptami pokazującymi trendy w następnych latach i prezentującymi osiągnięcia firmy Mitsubishi. Zazwyczaj chodziło o systemy elektroniczne, choć nie zawsze, bo jak pamiętamy, HSR-II był studium wozu osiągającego wysokie prędkości.

Z kolei pokazany po raz pierwszy na salonie samochodowym w Tokio w 1993 roku ESR był studium pojazdu hybrydowego przystosowanego do przewożenia niewielkiej rodziny.

ESR nie należało do najpiękniejszych konceptów w historii motoryzacji, ale nie o to producentowi chodziło. Ważny był przede wszystkim niski współczynnik oporu powietrza. Wynik osiągnięty przez Mitsubishi jest bardzo dobry, bo cx (cd) wynosi zaledwie 0,25. Przy okazji jednak stylistom udało się przemycić kilka ciekawych rozwiązań.

Na przykład główne przednie światła zostały umieszczone w przednich słupkach tuż nad deską rozdzielczą. Dzięki temu zasięg reflektorów był znacznie większy niż w seryjnie produkowanych samochodach. Przednie drzwi były uchylane do przodu niczym drzwi Lamborghini Diablo, a tylne przesuwały się do tyłu. Jak przystało na ambitny koncept, ESR nie miało środkowego słupka.

W wnętrzu było miejsce dla czterech osób, a siedzenia wyglądały całkiem normalnie. Deska rozdzielcza została za to naszpikowana elektroniką.

Najciekawiej jednak prezentowały się rozwiązania techniczne dotyczące napędu. A do napędu użyto dwóch silników. Pierwszy był jednostką spalinową o objętości skokowej 1,5 l i został umieszczony za tylną osią. Drugi to był silnik elektryczny zainstalowany między przednimi kołami. Miał on moc 70 kW (95 KM).

Motor spalinowy nie służył do napędu samochodu, a jedynie do ładowania 28 baterii zamontowanych pod podłogą Mitsubishi. Dzięki temu można było wykorzystywać jak najlepiej charakterystykę tej jednostki, bo zawsze pracowała na optymalnych obrotach.

Dodatkowo baterie były doładowywane za pomocą ogniw słonecznych zainstalowanych w dachu pojazdu. Japończycy zastosowali także odzysk energii przy hamowaniu.

Auto miało spory zasięg. Przy korzystaniu z obydwu silników zasięg wynosił 1000 km, a na samym napędzie elektrycznym (czyli bez doładowywania baterii jednostką spalinową) ESR potrafił pokonać 500 km. Wszystko to jednak było możliwe, jeśli prędkość jazdy nie przekraczała 40 km/h, a Mitsubishi ESR mogło pomknąć nawet 200 km/h.

Wóz wyposażono w system GPS (jaki to był wtedy bajer!), który nie tylko pokazywał trasę jazdy, ale też dbał o to, by po wjeździe do miasta auto w miarę możliwości korzystało tylko z napędu elektrycznego.

Poprzedni wpis Następny wpis