Mephistopheles to wóz Fiata z najpotężniejszym w historii tej firmy silnikiem. Jednostka napędowa miała objętość skokową przeszło 20 litrów. Takie pojazdy budowało się w latach dwudziestych.

Choć rozpoczęcie budowy tej maszyny jest datowane na początek lat 20. XX w., to jej historia sięga początku wieku. Dokładnie chodzi o podwozie, które zostało przejęte z Fiata Grand Prix zbudowanego w 1908 roku.

Początkowo ten wóz był wyposażony w niewielki 4-cylindrowy silnik, który w jednym z wyścigów eksplodował. Jednostkę napędową zastąpiono 20-litrową konstrukcją Maybacha, którą montowano w 1907 roku w samochodach marki Isotta. Ten silnik dawał znacznie więcej mocy, ale dopiero wstawienie 21,7-litrowej jednostki sprawiło, że ten Fiat stał się prawdziwym diabłem.

Nowym silnikiem napędzającym bolid z Italii była rzędowa „szóstka” pochodząca wprost z… samolotu bojowego. Motor był bardzo nowoczesny. Miał jeden wałek rozrządu w głowicy, który napędzał wszystkie 24 zawory. Łatwo policzyć, że na każdy cylinder przypadały po 4 zawory. Za dostarczanie mieszanki paliwowo-powietrznej do silnika odpowiadały 4 gaźniki firmy Solex. Co ciekawe konstruktorzy nie zdecydowali się zastosować żadnego doładowania.

Prawie 22-litrowy motor dostarczał moc o wartości 320 KM przy zaledwie 1800 obr./min. Te 1800 obr./min było jednocześnie maksymalnymi dopuszczalnymi obrotami wału korbowego. O maksymalny moment obrotowy lepiej nie pytać. Jednostka silnikowa była bardzo ciężka, bo ważyła 415 kg. Co gorsza, jej ogromne rozmiary wymusiły przebudowę ramy – trzeba było wydłużyć ją o 40 cm!

Reszta auta nie była tak nowoczesna jak silnik. Napęd przenoszony był przez 4-biegową ręczną skrzynię na tylne koła przy pomocy dwóch łańcuchów. Bębnowe hamulce zamontowano tylko na tylnej osi, co sprawiało, że przy ostrym hamowaniu Mephistopheles był bardzo niestabilny.

Przednie zawieszenie składało się ze sztywnej osi resorowanej na poprzecznym półeliptycznym resorze piórowym i amortyzatorach ciernych. Z tyłu natomiast znajdowała się oś pływająca, również z resorem piórowym, ale z podwójnymi amortyzatorami ciernymi.

Swoje pierwsze starty ten Fiat zaliczył w 1923 roku. Już na początku na torze Brooklands maszyna osiągnęła zawrotną prędkość 200 km/h. Wkrótce po poprawkach bolid rozpędził się do niesamowitych 235 km/h. Niedługo po tym, po kolejnych usprawnieniach, prędkość tę udało się powtórzyć. Auto trafiło do księgi rekordów ze swoimi osiągami.

W 1924 roku bolid został sprzedany jednemu z kierowców i trafił nawet do Australii, gdzie odniósł szereg zwycięstw. Potem Fiat ściagł się jeszcze kilka lat, by wreszcie zostać wycofanym ze służby. W przeciwieństwie do wielu innych wyścigowych samochodów Mephistopheles nie został rozbity, ani nie zniszczyły go działania wojenne. W latach pięćdziesiętych maszyna trafiła w ręce jednej z brytyjskich rodzin szlacheckich, gdzie przeszła renowację i występowała w różnych imprezach sportowych.

W 1961 roku fabryka Fiat odkupiła wóz za 10 000 funtów i Fiata 1100 od Brytyjczyków i poddała go trzyletniej gruntownej renowacji. Podczas prac bolid przemalowano na oryginalny czerwony kolor. Technicy Fiata odkryli też zadziwiającą rzecz – auto nie miało biegu wstecznego i… nie było dowodów na to, żeby skrzynia biegów miała go kiedykolwiek. Łatwo sobie wyobrazić manewrowanie tym kolosem bez biegu wstecznego.

Od tego czasu auto uświetnia różnego rodzaju motoryzacyjne zloty. W 2001 i w 2011 podczas Goodwood Festival of Speed Mephistopheles spotkał się ze swoim głównym rywalem z poprzednich lat – Delage DH V12.

Poprzedni wpis Następny wpis