Najnowszy film
Ford Explorer Plug-in Hybrid: pierwsze wrażenie

FORD WISLA_f_Dominik_Kalamus__0578

Odkąd Ford zapowiedział wprowadzenie na rynek modelu Explorer najnowszej generacji, byłem go bardzo ciekaw. Lubię amerykańską motoryzację i być może z tego powodu auto zaskoczyło mnie bardziej, niż sądziłem.

Od samego początku istnienia modelu Explorer, czyli od 1990 roku, Ford celował w klienta światowego. O ile Bronco było i nadal jest autem typowo amerykańskim, o tyle bardziej kompaktowy i mniej terenowy Explorer gościł już na rynku europejskim.  Nowy model jest amerykańskim wozem, ale tak dostosowano go do specyfikacji europejskiej, że z jednej strony rozczarowani będą ci, który oczekiwali klasycznego amcara, a z drugiej zadowoleni ci, którzy nie chcą za mocno zmieniać przyzwyczajeń. Mam wątpliwość, czy auto dobrze się przyjmie, bo podobnie było z Edgem, który jakoś nie do końca stał się gwiazdą w swoim segmencie. Ale mi się bardzo podoba i Edge i Explorer.

FORD WISLA_f_Dominik_Kalamus__0596

Mniej Ameryki niż myślisz

Choć na zewnątrz jest na wskroś amerykański, to po zajęciu miejsca w środku już zdecydowanie mniej. Układ instrumentów przypomina ten z modeli Forda, które doskonale znamy, materiały i spasowanie również. Nawet zapach. Popatrz na fotele, poczuj ich dotyk, podotykaj także przycisków, dźwigienek pod kierownicą i deski rozdzielczej, a potem to samo zrób w Mondeo, S-Maxie, nowej Kudze, a szybko zrozumiesz, o czym mówię.

Faktem jest, że Ford nie uderza w niskie tony i na rynek przygotował wyłącznie bogate warianty (Platinum i ST-Line), co swoją drogą jest uzasadnione. Jeśli ktoś kupi to auto, na pewno nie będzie szukał wersji podstawowej i szczędził grosza na opcjach.

FORD WISLA_f_Dominik_Kalamus__0609

Co jeszcze ciekawsze, Explorer jest przestronny, ale nie tak jak np. Excursion czy F-150. Miejsca jest pod dostatkiem, ale nie można powiedzieć, że za dużo, co jest tak typowo amerykańskie. Układ wnętrza również spodoba się Europejczykom. Jest intuicyjne w obsłudze i nie ma żadnych zaskakujących rozwiązań. Mnie niekoniecznie podoba się wielki, sterczący, pionowo ustawiony tablet z ekranem o przekątnej 10,1 cala, ale przynajmniej jest łatwy w obsłudze. Cieszy fakt, że Ford nie zrezygnował z przycisków i pokręteł, co jest ostatnio bardzo modne. Automatyczną skrzynię biegów obsługuje się bardzo wygodnym, dużym pokrętłem. Pozycja za kierownicą jest świetna, a szeroki podłokietnik przypomina o pochodzeniu auta. Fotele z przodu mają wentylację, ogrzewanie, masaż i 10-kierunkową regulację. Do tego są wielkie i bardzo wygodne.

FORD WISLA_f_Dominik_Kalamus__0599

Tak na dobrą sprawę nie podoba mi się jedna rzecz i chciałbym to zmienić – wyświetlacz zastępujący wskaźniki, którego czytelność jest kiepska, przynajmniej tak twierdzę po krótkim kontakcie z autem. Podobnie jak w małej Pumie.

Z tyłu jest bardzo przestronnie i choć mamy tu kanapę (dzieloną na trzy części i w pełni regulowaną) to jest ona naprawdę trzymiejscowa. Ma dwa punkty mocowania isofix, a dwa kolejne znajdują się z trzecim rzędzie. Zmieszczą się tam z pewnością dzieci niepotrzebujące już fotelików, ale jak jest z fotelikami, nie było mi dane sprawdzić. Natomiast przekonałem się o tym, że pasażerowie z tyłu nie muszą się czuć, jakby siedzieli w drugiej klasie. Mają swoją strefę klimatyzacji i liczne nawiewy, w tym umieszczone powyżej bocznych szyb. Do tego gniazda (łącznie 12-voltowych jest 5, a USB po dwa z przodu i z tyłu) i wygodne uchwyty na napoje (łącznie jest ich 12 – tak dwanaście). Jest gdzie odłożyć drobne przedmioty. Mogą też cieszyć się wraz z osobami siedzącymi z przodu fantastycznym nagłośnieniem B&O, które ma aż 14 głośników.

FORD WISLA_f_Dominik_Kalamus__0610

Bagażnik Explorera nie jest tak gigantyczny, jak mogłaby sugerować sylwetka nadwozia. Owszem, po usunięciu rolety zmieszczą się w nim małe meble, ale do rolety miejsca nie ma specjalnie dużo. Producent podaje pojemność 635 litrów dla układu 5-miejscowego i 240 l dla układu 7-miejscowego. Jednak po złożeniu trzeciego rzędu bagażnik sprawia wrażenie dość płytkiego. Po złożeniu drugiego rzędu  – elektrycznie – pojemność rośnie do 2274 l.

A jak to jeździ? Też po europejsku?

W jakimś sensie tak i to z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na napęd. Nie ma tu bulgoczącego V8, lecz hybryda typu plug-in. Na szczęście Ford nie zaserwował litrowego EcoBoosta, lecz 3 razy większy motor V6, który pracuje w parze z silnikiem elektrycznym. Razem systemowo rozwijają moc 457 KM. 75-kilowatowy motor elektryczny czerpie energię z akumulatora litowo-jonowego o pojemności 13,6 kWh, co w teorii pozwoli bezpiecznie pokonać dystans powyżej 40 km bezemisyjnie. Ja tego nie próbowałem, bo chciałem sprawdzić osiągi dynamiczne auta. I to mi się podoba.

FORD WISLA_f_Dominik_Kalamus_0439

Co prawda Explorer nie wciska w fotel jak choćby Jeep Grand Cherokee SRT, ale jego 10-biegowa przekładnia i bardzo szybkie reakcje na dodanie gazu za sprawą obecności silnika elektrycznego dają sporo radości z jazdy. Ford zapewnia, że auto osiągnie 100 km/h w czasie 6 sekund i rozwinie prędkość 230 km/h. Te wartości nie są szczególnie interesujące, ale nie oddają zrywności dynamiki i charakteru auta. Szybko można zapomnieć, że to hybryda, gdyż podczas przyspieszenia słychać fajny warkot. Płynie z głośników, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Kiedy jedzie się autostradą, w kabinie jest cicho z tego samego powodu – głośniki emitują dźwięki o takiej częstotliwości, że neutralizują hałas.

Drugi powód tego, że jest dość europejski, to zawieszenie. Pomimo gabarytów i masy bliskiej 2,5 tony Explorer chętnie wchodzi w zakręty i robi to z gracją, a nie ociężałością. Przyczepność jest bardzo dobra, a napęd na cztery koła zaskakująco sprawny. Nie odważyłem się nim jeździć w terenie, nie było też na to czasu, ale na szutrówkach radzi sobie bardzo dobrze. Podoba mi się tłumienie amortyzatorów, które dostosowano do olbrzymich kół, a także praca wielowahaczowego układu jezdnego. Samochód w każdych warunkach jest nad wyraz przewidywalny. Zresztą… to Ford.

Moja opinia o Fordzie Explorerze?

Ford Explorer budzi we mnie mieszane uczucia. Miałem okazję już go obejrzeć na żywo, ale dopiero chwila spokoju i kilkadziesiąt pokonanych kilometrów dało mi większy obraz na jego temat. Spodziewałem się auta bardziej amerykańskiego, bardziej miękkiego, przestronniejszego – choć w tym ostatnim aspekcie niczego mu nie brakuje. Oczekiwałem jednak więcej. Oczekiwałem też taniego przepychu, jaki Ford oferuje na rynek amerykański, a dostałem sporo luksusu i dobre wykonanie, a do tego fenomenalne wyposażenie. Dostałem auto dokładnie takie, jakie chciałem dostać, tylko mniej amerykańskie niż sądziłem, że będzie. Dopiero po kilku dniach sobie to uświadomiłem.  Tak, podoba mi się.

Zdjęcia: Ford

autor: Dominik Kalamus



Wróć