Ostatnio radziłem, jak jeździć po błocie, wcześniej po piasku, więc robi się coraz bardziej mokro. Dziś dowiecie się, jak radzić w głębokiej wodzie, od czego zależy głębokość brodzenia i na co należy uważać podczas pokonywania przeszkód wodnych.

Zacznę od ostrzeżenia. Dla SUV-a czy crossovera jakiekolwiek poważniejsze brodzenie jest właściwie niedopuszczalne. Lepiej wrócić, znaleźć inną drogę, nadrobić kilkadziesiąt kilometrów czy kilka godzin niż wjeżdżać do zbyt głębokiej wody. Nawet przestrzegając zaleceń producenta dotyczących dopuszczalnej głębokości brodzenia, można narazić auto na awarię, a siebie na poważny wydatek. O ile błoto nie jest najlepszym miejscem dla auta uterenowionego, a tyle woda jest zwyczajnie nieodpowiednim. Nawet terenówki nie lubią wody. Dlaczego tak jest?

Otóż woda nie jest odpowiednim środowiskiem dla jakiegokolwiek samochodu, również terenowego, a nawet specjalnie przystosowanego do jazdy w terenie. Woda, dodatkowo wymieszana z pływającym w niej brudem, zwyczajnie zabija każdy pracujący w niej mechanizm. Oczywiście nie zawsze kończy się to natychmiastową śmiercią tych mechanizmów, ale na pewno przyspiesza ich zużycie.

SUV-em po bezdrożach [część 1]: SUV a samochód terenowy

Jeszcze gorzej wodę znosi elektronika, a tej we współczesnych samochodach nie brakuje, zwłaszcza w samochodach uterenowionych. Nie dość, że już niemal standardem są silniki wysokoprężne, to nawet do sterowania napędami używa się elektroniki.

Warto jeszcze wspomnieć o każdej części, elektronicznej czy mechanicznej, która pracując, rozgrzewa się do wysokiej temperatury. Dla takich części czy podzespołów woda może być zabójcza w bardzo krótkim czasie.

Samochody terenowe już w fazie projektowania są w miarę dobrze zabezpieczone przed wodą. Wyżej są umieszczone newralgiczne podzespoły, inne schowane do kabiny, filtr powietrza schowany wysoko i daleko od atrapy chłodnicy. Tego raczej nie robi się w samochodach uterenowionych i osobowych. Jedyną przydatną częścią są zwykle osłony podwozia. Nawet plastikowe są lepsze niż ich brak.

Zastanawiacie się teraz pewnie, po co piszę o brodzeniu, skoro zdecydowanie to odradzam. Po pierwsze właśnie po to, aby odradzić. Po drugie, znając ludzką przekorę, zdaję sobie sprawę z tego, że niejeden będzie chciał spróbować, choćby po to, aby udowodnić, że nie jest tak źle. Prawda jest taka, że nie zawsze musi być źle.

SUV-em po bezdrożach [część 2]: wybór samochodu

Zdarzają się takie sytuacje, że na końcu drogi, którą pokonaliśmy z wielkim trudem, czeka jakiś bród. Nie jest to dobra sytuacja, ponieważ powrót może być niezwykle trudny albo niemożliwy. Kiedy więc można zaryzykować?

Podstawową informacją będzie podana przez producenta głębokość brodzenia, którą znajdziemy w danych technicznych (instrukcja). Jeśli brakuje takiej informacji, lepiej założyć, że producent nie przewiduje w ogóle brodzenia tym modelem. Wówczas lepiej nie przekraczać głębokości równej wysokości połowy koła. Mniej więcej do tej głębokości nic nie powinno się stać, nawet w samochodzie osobowym.

Głębokość brodzenia w samochodach uterenowionych (SUV, crossovery) mieści się zwykle w przedziale 30-40 cm. Trzeba pamiętać, że nawet w tym samym modelu mogą być różnice w zależności od wersji silnikowej. Diesle gorzej znoszą brodzenie choćby ze względu na turbosprężarkę, która nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury. Nierzadko też umieszcza się ją dość nisko.

Decydując się na pokonanie przeszkody wodnej, bezwzględnie należy sprawdzić ją organoleptycznie na całej długości. Jeśli nie mamy przy sobie odpowiedniego obuwia, trzeba ściągnąć buty, podwinąć nogawki i ruszyć w drogę. Dobrze wziąć ze sobą jakiś kij czy gałąź i przejść całą przeszkodę, sprawdzając przy tym rodzaj dna, co jest na dnie, czy są jakieś niespodziewanie głębokie dziury, jak wygląda wjazd i wyjazd.

Od wjazdu i wyjazdu zależy to, jak samochód ustawi się podczas pierwszego kontaktu z wodą (wjazd) i czy w ogóle wyjedzie z wody (wyjazd). Od dna natomiast zależy, czy w ogóle da się pokonać przeszkodę. Nierówne, grząskie dno raczej wyklucza jazdę. Dno kamieniste może sprawić trudności, ale jeśli samo podłoże jest twarde, można próbować. Jakiekolwiek przeszkody w postaci konarów drzew, złomu, dużych kamieni czy po prostu śmieci (puszki, butelki, przedmioty codziennego użytku) należy wyjąć, ponieważ mogą one uszkodzić pojazd.

SUV-em po bezdrożach [cześć 3]: szutry i piach

Po dokładnym przeglądzie przeszkody dobrze jest się jeszcze zastanowić kilka minut na spokojnie, bez emocji. W tym czasie samochód należy zgasić, w miarę możliwości ustawić w cieniu, aby możliwie jak najbardziej go schłodzić. Lepiej poczekać dwie godziny niż zbyt krótko. Najlepiej wjechać z zimnym silnikiem, ale to wymaga czasu.

Schłodzenie auta jest bardzo ważne. Z jednej strony schłodzą się wszystkie rozgrzane elementy, z drugiej – układ chłodzenia. To o tyle istotne, że bardzo niepożądaną sytuacją podczas brodzenia jest praca wentylatora chłodnicy. Kręcący się z dużą szybkością wirnik może rozbryzgać wodę po całej komorze silnika, a to może skończyć się różnie.

Po podjęciu decyzji, sprawdzeniu przeszkody, schłodzeniu auta i ponownym podjęciu decyzji (warto kilka razy to przemyśleć) przystępujemy do brodzenia. Jazdę należy rozpocząć możliwie najszybciej po uruchomieniu silnika – chodzi o temperaturę. Przed wjazdem do wody koniecznie wyłączyć wszystkie urządzenia elektryczne (klimatyzacja, światła), które mogą mieć kontakt z wodą.

Wjazd do wody powinien być raczej powolny. Po zanurzeniu wszystkich kół warto nabrać nieco prędkości. Wynika to z dwóch rzeczy.

SUV-em po bezdrożach [część 4]: błoto

Po pierwsze przed samochodem, a konkretnie zderzakiem, dobrze utworzyć falę, aby zderzak odpychał wodę od przodu auta. Gdy uda się taką falę utworzyć, należy pilnować prędkości, aby woda nie wlała się do komory silnika. Druga sprawa to rozpęd, który – jak już wiele razy wspominałem – może uratować samochód w sytuacjach awaryjnych, zwłaszcza że SUV-y raczej nie lubią niskich prędkości. Wyjazd powinien być zdecydowany, aby nie zawiesić samochodu na podwoziu czy nie zakopać się tuż przed metą.

Jeśli auto utkwi w przeszkodzie wodnej z jakiegokolwiek powodu, pod żadnym pozorem nie należy gasić silnika, jeśli wylot rury wydechowej jest zanurzony lub bliski zanurzenia. W przypadku dostania się wody do układu wydechowego może on zostać uszkodzony, a ponowne uruchomienie silnika utrudnione.

Jak zwykle po pokonaniu trudniejszej przeszkody i powrocie do domu warto zająć się obsługą auta. Wydaje się, że pokonanie przeszkody wodnej nie wiąże się z nadmiernym ubrudzeniem, ale to tylko pozory. W wodzie pływa dużo zanieczyszczeń, drobinek piasku, które łatwo mogą uszkodzić delikatne mechanizmy układu napędowego i jezdnego. Warto dokładnie umyć auto, zwłaszcza spód.

Dobrze jest też osuszyć hamulce i łożyska. Aby to zrobić, należy przejechać jeszcze kilka kilometrów, częściej niż zwykle korzystając z hamulców tak, aby tarcze i klocki dobrze się rozgrzały. To samo stanie się z łożyskami kół. Dobrze jest również pojeździć w ten sam sposób po kilku godzinach albo drugiego dnia. Łożyska i inne metalowe elementy, jeśli nieużywane, po kontakcie z wodą mogą zacząć korodować.

To tyle porad dotyczących brodzenia SUV-em, czego osobiście nie polecam. W następnym odcinku dowiecie się, jak pokonywać wzniesienia.

Poprzedni wpis Następny wpis