Formularz kontaktowy

Zostaw swoje dane
i umów się na jazdę próbną

  lub
Facebook


Najnowszy film
Suzuki Kizashi 2,4 VVT CVT – samuraj na salonach [test]

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

Alto, Splash, Swift, SX4, Jimny, Grand Vitara – co łączy te modele? Po pierwsze wyjechały z fabryki jednego producenta, po drugie – w każdym z nich tylna klapa bagażnika jest usytuowana pionowo i stanowi dodatkowe drzwi. Do oferty w polskich salonach trafił jednak zupełnie nowy sedan. Za pomocą Kizashi Suzuki chce konkurować w klasie średniej, a europejski klient jest wymagający. Czy ten samuraj w garniturze ma szansę zawojować rynek?

Wizualnie na pewno. Kizashi to świeży powiew w stylizacji samochodów klasy średniej. Większość sedanów w tym segmencie jest, jakkolwiek patrzeć, stonowana. Oczywiście mają swój charakter dzięki np. agresywnym przetłoczeniom czy ciekawie ukształtowanym reflektorom, ale żaden z nich nie stara się wyjść przed szereg. Mają się podobać rzeszy odbiorców i żaden z producentów nie ryzykuje postawienia na jedną kartę. Jeśli ktoś chce sportowych akcentów, zawsze może je dokupić w salonie. Suzuki jednak nie bało się zaryzykować.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

Kizashi już z daleka przyciąga wzrok niezależnie od tego, czy się podoba czy nie. Sylwetka ze wszystkimi detalami nadwozia świadczy o sportowym charakterze tego auta. W salonie nie ma możliwości konfiguracji tego modelu, poza wyborem napędu na dwa lub wszystkie koła. Każdy egzemplarz będzie więc wyposażony w ksenonowe reflektory w agresywnie stylizowanych kloszach, umieszczonych po bokach mięsistego grilla. Przypomina on siatkę z grubego drutu podkreślającego brutalność stylizacji. Stanowi on dominujący element z przodu, wokół którego skupiają się przetłoczenia na masce i w rozdmuchanym zderzaku. Zadziorny charakter dopełniają przyciemniane tylne szyby.

Krótki tylny zwis, zwieńczony dwiema dużymi końcówkami układu wydechowego, dodaje nadwoziu dynamiki. Zderzak został ukształtowany tak, aby samochód sprawiał wrażenie masywnego, wręcz przysadzistego. Wzór 18-calowych obręczy aluminiowych jest wręcz bezbłędny. Kolejny sportowy akcent stanowi delikatna lotka na tylnej klapie. Niestety, sama pokrywa jest jakby przykrótka. Nie wizualnie, ponieważ wkomponowuje się ona w całość sylwetki znakomicie, jednak po jej otworzeniu nie tylko ja nabiłem sobie guza na głowie, sięgając po bagaże. No cóż, żeby wyglądać, trzeba cierpieć.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

Gdzieniegdzie projektant zdecydował się na użycie srebrnego, matowego lakieru. Na szczęście nie przesadził z jego ilością i końcówki wydechu, listwy boczne czy wstawki w przednim zderzaku w tym lakierze czynią z Kizashi elegancki samochód. Mogę go porównać do Jeta Li w garniturze. Patrząc na tego ostatniego, zdajemy sobie sprawę z jego mocnego charakteru i siły, jaka w nim drzemie, ale nie można odmówić mu szyku i dobrych manier. Jedyna różnica polega na tym, że Jet Li spuściłby manto nawet najtwardszym przeciwnikom.

Kizashi do słabych nie należy, ale w poważnych pojedynkach lepiej nim nie startować. Pod maską znajduje się 2,4-litrowy, czterocylindrowy silnik o mocy 178 KM, które dostępne są od 6 tys. obr./min. Maksymalny moment obrotowy 230 Nm pojawia się trochę wcześniej, bo przy 4 tys. obr./min. Testowany egzemplarz był droższym modelem z napędem na cztery koła i bezstopniową przekładnią automatyczną CVT. W porównaniu z wersją 2WD z 6-biegowym manualem samochód waży o 110 kg więcej, co przekłada się na aż o sekundę gorszy czas w sprincie do 100 km/h. 8,8 sekundy to wynik, na który wpływ ma zapewne także skrzynia CVT. Dlatego kupując Kizashi, zrezygnowałbym chyba zarówno z napędu AWD, jak i tej skrzyni.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

CVT zupełnie nie nadaje się do samochodu o sportowym charakterze. Po wciśnięciu pedału gazu w podłogę obroty silnika wędrują aż do 6 tys. Taka wartość się utrzymuje, dopóki kierowca nie zrezygnuje z przyspieszania. Nie dość, że dla ucha jest to dość irytujące, to lepszy efekt można uzyskać, uruchamiając ręczny tryb zmiany przełożeń. Za każdym razem gdy jechałem w trybie automatycznym i chciałem kogoś wyprzedzić, redukowałem biegi łopatkami przy kierownicy i dopiero wtedy decydowałem się rozpocząć manewr. Sam dobierałem zaprogramowane przełożenia, aby wyprzedzanie trwało jak najkrócej, po czym ponownie dla komfortu podróżowania powracałem w tryb automatyczny.

Szkoda, że nie ma możliwości kupna egzemplarza wyposażonego w układ i-AWD oraz manualną skrzynię biegów. AWD w tym modelu sprawdza się bowiem znakomicie. Na mokrej nawierzchni napęd na tylnych kołach rewelacyjnie zacieśniał linię jazdy, nie pozwalając zjechać autu z właściwego pasa ruchu. Na suchej nawierzchni samochód wystarczająco dobrze się trzyma, aby i-AWD nie musiało interweniować. Z pewnością za to pomoże wyjść z niejednej opresji w zimie. Decyzja należy jednak do klienta. Osobiście zamiast dopłacać 15 tys. zł, wybrałbym tańszą wersję z napędem na przednie koła oraz manualną skrzynią biegów, a w zimie woziłbym po prostu solidną saperkę w bagażniku w razie utknięcia w zaspie.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

Jak wspomniałem, obie wersje Kizashi są wyposażone dokładnie tak samo i nie ma możliwości konfiguracji. Dlatego też Suzuki postarało się jak najlepiej obdarzyć nowego sedana, aby wymagający europejski klient nie musiał mieć więcej życzeń. W kabinie rozsiądziemy się w pełni skórzanych fotelach z elektryczną regulacją nawet w 10 zakresach w przypadku kierowcy. Skórą zostały obszyte także podłokietnik, boczki drzwi, drążek skrzyni biegów oraz hamulca ręcznego. Tylna kanapa jest dzielona, a po otworzeniu podłokietnika z uchwytami na napoje pojawia się otwór do przewożenia długich przedmiotów.

Środkowa konsola jest czytelna i wygląda elegancko. Duża, czarna, przeszklona część konsoli stanowi świetną przeciwwagę dla srebrnych wstawek i listew w desce rozdzielczej. Materiały użyte do jej budowy są dobrej jakości i w swojej klasie Kizashi nie ma się czego wstydzić. Jedyny grymas na twarzy może pojawić się po kontakcie z plastikiem przy dźwigni hamulca ręcznego, który jest twardszy i odrobinę gorszej jakości. Przez dłuższy czas kierowca będzie jednak trzymał ręce na kierownicy, która została odpowiednio wyprofilowana. Spoglądając na liczbę przycisków wokół niej, można śmiało nazwać ją wielofunkcyjną. Nie jest to stwierdzenie na wyrost – w odróżnieniu od innych marek, w których na kierownicy znajdują się co najwyżej dwa przyciski.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

Podróż umilą automatyczna 2-strefowa klimatyzacja z nawiewem na tylny rząd siedzeń, 3-stopniowe podgrzewanie foteli przednich oraz elektrycznie otwierany szyberdach. Pokrętła do regulacji temperatury są wręcz idealne – średnica, kształt, wyczuwalny opór i niebanalny wygląd. Ten element Suzuki powinno kopiować do innych modeli. Dla ucha także znajdzie się coś miłego – 425-watowy system audio z 8 głośnikami oraz subwooferem. Dźwięków w formacie MP3 można posłuchać z płyty bądź urządzenia podłączonego do gniazda USB lub za pośrednictwem Bluetooth. System audio spisuje się naprawdę rewelacyjnie. Duża w tym zasługa dobrego wyciszenia kabiny. To chyba jedna z pierwszych rzeczy, na jaką zwraca się uwagę po przekroczeniu 120 km/h. Nawet przy wyższych prędkościach można wewnątrz rozmawiać bez podnoszenia głosu. W tej kategorii Kizashi dorównuje takim markom premium w swojej klasie jak Audi czy BMW.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

O bezpieczeństwo podróżujących dbają nie tylko elektroniczne systemy ABS, EBD, ESP, BAS wspomagający hamowanie awaryjne czy system dynamicznej kontroli jazdy SVDC, ale także ksenonowe reflektory z funkcją automatycznego włączania świateł mijania. Oprócz standardowych 6 poduszek powietrznych, które obejmują czołowe i boczne poduszki z przodu oraz kurtyny powietrzne dla pasażerów z tyłu, w Kizashi znajduje się siódma poduszka chroniąca kolana kierowcy.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

W cyklu miejskim spalanie podawane przez producenta jest bardzo zbliżone do faktycznego. Skrzynia CVT słabo się sprawdza podczas dynamicznej jazdy, ale dzięki temu hamuje porywcze zapędy. To z kolei przekłada się na spokojniejszą jazdę i spalanie na poziomie 11,5 l/100 km. Udało mi się takie osiągnąć i nie był to trudny wyczyn. Na trasie jednak, gdzie manewry wyprzedzania musiały odbywać się przy wysokich obrotach silnikach, nie udało mi się zejść poniżej 8 l/100 km. Gdybym ograniczył się do pielgrzymkowego tempa i posłusznie podążał za sznurkiem samochodów, to granice 7 l/100 km na pewno byłyby osiągalne. Zatłoczenie polskich dróg niestety czasem wymusza dużą liczbę wyprzedzeń.

Suzuki Kizashi można kupić za 114 900 zł w wersji z napędem na przednie koła lub model AWD za 129 900 zł z bezstopniową przekładnią CVT. Dla pewności spróbowałem skonfigurować podobnie wyposażone modele u konkurencyjnych marek. Nawet za wersje ze słabszymi silnikami i napędem na przednie koła klient musiałby zostawić znacznie więcej niż 115 000 zł. Przy budżecie o 15 000 zł większym także można zapomnieć o zakupie u konkurencji tak wyposażonego auta z napędem na cztery koła i skrzynią automatyczną.

Suzuki Kizashi

Suzuki Kizashi

Pozostają zatem osobiste preferencje. Kizashi bez wątpienia wyróżnia się z tłumu. Jeśli odpowiada Wam jego stylistka, wnętrze, wykończenie na bardzo dobrym poziomie, to diler w salonie raczej nie będzie musiał długo Was przekonywać do zakupu. Wystraszyć może jedynie 2,4-litrowy silnik. Nowy sedan Suzuki nie jest jednak kolejnym samochodem dla przeciętnego Kowalskiego, który najchętniej całe życie spędziłby za kierownicą diesla. Na zakup samuraja w garniturze zdecydują się ludzie z charakterem, twardo stąpający po ziemi, niewyznający zasady, że nowe jest wrogiem starego. Zresztą nie ma żadnego starego Kizashi. Ten model to dla Suzuki symbol nowej ery.

bogate wyposażenie
wyciszenie wnętrza
oryginalny wygląd
cena
brak w ofercie nawigacji
brak innych jednostek napędowych do wyboru

Testowany egzemplarz: Suzuki Kizashi 2.4 VVT
Silnik i napęd:
Typ: R4 (oznaczenie: J24B)
Rodzaj paliwa: Benzyna
Ustawienie: Poprzeczne
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 2393 cm3
Stopień sprężania: 10:1
Moc maksymalna: 178 KM (przy 6000 rpm)
Moment maksymalny: 230 Nm (przy 4000 rpm)
Objętościowy wskaźnik mocy: 74,38 KM/l
Skrzynia biegów: przekładnia bezstopniowa CVT z 6-stopniowym trybem manualnym
Typ napędu: AWD
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Kolumny MacPherson
Zawieszenie tylne: Wielowahaczowe
Układ kierowniczy: Przekładnia zębatkowa, wspomagany elektrycznie
Koła, ogumienie przednie: 235/45R18
Koła, ogumienie tylne: 235/45R18
Masy i wymiary:
Typ nadwozia: Sedan
Liczba drzwi: 4
Współczynnik oporu Cd (Cx):
Masa własna: 1530 kg
Stosunek masy do mocy: 8,6 kg/KM
Długość: 4650 mm
Szerokość: 1820 mm
Wysokość: 1480 mm
Rozstaw osi: 2700 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1565 / 1565 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 63 l
Pojemność bagażnika: 461 l
Osiągi:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 8,8 s
Prędkość maksymalna: 205 km/h
Katalogowe zużycie paliwa (miasto): 11,3 l/100 km
Katalogowe zużycie paliwa (trasa): 6,6 l/100 km
Katalogowe zużycie paliwa (mieszane): 8,3 l/100 km
Emisja CO2: 191 g/km
Ceny:
Cena testowanego egzemplarza: 129 900 zł
Cena modelu 2WD z manualną skrzynią biegów: 114 900 zł


Wróć

  • fe

    Nie ma w tym aucie w sumie niczego nadzwyczajnego, ale mimo to zawsze przykuwa mój wzrok gdy go widzę na ulicy.

  • http://blog.pgd.pl/seat-exeo-st-20-tdi-cr-dpf-style-niemiecki-przepis-na-hiszpanskie-auto-test Artur+Kuśmierzak

    Stylizacja według mnie jest rewelacyjna.

  • jotyla

    Świetnie się prezentuje, wewnątrz i na zewnątrz. Przykuwa oko.

  • Sal33n

    Bardzo ładny samochód, tylko ta cena, o jakieś 20tyś za wysoka.
    Zwłaszcza, że za 130tyś to można mieć Passata CC z 200 konnym silnikiem.
    Moim zaniem dysponując kwotą 130tyś dla zdecydowanej większości wybór jest oczywisty 😐

    • Szymon Witkowski

      W tej cenie możesz absolutnie zapomnieć o podobnym wyposażeniu w Passacie CC. Sprawdź konfigurator i spróbuj w tej cenie tak wyposażyć nawet zwykłego Passata 😉

      • PJX

        Stylizacja taka sobie, po zapowiedziach można się było spodziewać czegoś ciekawszego. Wykończenie bardzo dobre. Wielkość… no cóż – sądząc po wymiarach to lekko wyrośnięty kompakt, a nie auto klasy średniej wyższej (trudno Kizashi konkurować wielkością z Passatem, Insignią, czy C5). A za podobną cenę (albo nawet sporo niższą, bo rabaty od cennika netowego są spore) można mieć Citroena C5 wyposażonego w przyjemnego 160 konnego dizelka w wersji Exclusive…

        Jako były posiadacz Suzuki muszę jeszcze wspomnieć o cenach części – górna półka i zamienniki praktycznie nie istnieją, a niezawodność to już jest tylko wspomnieniem (jak w aucie o przebiegu 100kkm zaczęła się sypać skrzynia biegów, to się go szybko pozbyłem – naprawy są bardzo kosztowne)…

  • Tomasz

    dla mnie to on wygląda jak Chevrolet znad Wisły

  • kam

    faktycznie trochę przypomina Chevroleta…ogólnie z zewnątrz jakoś mnie nie zachwyca, taka jakaś ta sylwetka nijaka, podobnie jak hmm Jetta.
    Ale brałbym go za REWELACYJNE wnętrze, wszystko wydaje się być świetnie zaprojektowane, szykowne, eleganckie, nowoczesne i aż zachęca żeby usiąśc za kierownicą i wyjść dopiero po to żeby zatankować :)

  • addam44

    Niedoceniane auto.

  • baa

    Szkoda, że do zdjęć go nie umyliście :)

    • Arek

      nie podobaja mi sie w nim małe tarcze heh, jako ciekawostke powiem ze ostatnio widzialem pare mazd 6 i smiac mi sie chce bo tylne zawieszenie rdzewieje jakby ktos chcial stuningowac jej zawieszenie rostem 😛

    • motomaniak

      prawdziwy samuraj nie musi błyszczeć ;)))