Jesień to wyjątkowo zdradliwa pora roku dla kierowców. Najbardziej zaskakująca i sprawiająca, że trzeba mieć się na baczności. Oto 5 wskazówek doświadczonego kierowcy, o których powinni wiedzieć lub pamiętać wszyscy siadający za kółkiem.

Zanim ruszysz w drogę

Jesień to z natury zimna i wilgotna pora roku, a to oznacza, że w każdym aucie niegarażowanym pojawia się woda na szybach od zewnątrz oraz para od wewnątrz. Siedzenia i kierownica są zimne, a temperatura we wnętrzu nie nastraja do zdejmowania odzieży.

Po uruchomieniu samochodu włącz od razu podgrzewanie siedzenia i kierownicy, jeśli masz takie funkcje w wyposażeniu samochodu. Jest to o tyle istotne, że dopiero ciepłe fotele i koło kierownicy zapewniają właściwą pozycję i pewny chwyt. Nie wierzysz? Sprawdź, jak napięte są twoje mięśnie, kiedy siadasz na zimny fotel i jak niedbale trzymasz kierownicę, jeśli jest zimna.

Druga sprawa to podgrzewanie lusterek, nierzadko uruchamiane wraz z ogrzewaniem tylnej szyby lub oddzielnie. Włącz obie funkcje, gdyż widoczność to ważny element bezpieczeństwa. Jeśli już jesteśmy w tym temacie, nie zapomnij oczyścić bocznych szyb. Jesteś już w aucie? Zostań. Opuść na chwilę obie szyby boczne. Jeśli uszczelki odpowiednio dolegają, oczyszczą się same z osiadającej na nich wody. W doskonałej sytuacji są osoby mające auto z podgrzewaną przednią szybą.

A co z temperaturą w aucie? Jest bardzo ważna, bo gdy jest odpowiednia dla naszego ciała, to prowadzimy samochód zrelaksowani. Nie włączaj jednak ogrzewania na maksimum zaraz po uruchomieniu samochodu. To tak nie działa. Musisz przejechać minimum kilometr. W dobrej sytuacji są osoby, które mają automatyczną klimatyzację – ona „wie” co kiedy należy włączyć. Nie zapomnij o nastawieniu nadmuchu na przednią szybę, jeśli nie jest to automat. Ale zrób to dopiero po 2-3 minutach jazdy.

Pamiętaj, że jazda w kurtce nie jest najlepszym pomysłem, jeśli nie jest to cienka kurtka. Warto założyć cienką kamizelkę, jeśli nie lubisz prowadzić w swetrze, koszuli lub bluzie. Tu znów w najlepszej sytuacji są osoby z podgrzewanymi siedzeniami.

Zerknij na temperaturę

Niemal każdy współczesny samochód ma wskaźnik temperatury zewnętrznej. Nie służy on po to, by po przyjeździe do pracy, błysnąć odpowiedzą na pytanie: ile dziś było?

Zwróć uwagę na temperaturę od razu po wyjechaniu na drogę, gdyż jest bardzo istotna. W okolicy 0-5 st. C przyczepność dość mocno się zmienia, niezależnie od tego, jakie masz założone opony. Są dość sztywne, a wilgoć na jezdni w tym zakresie jest wyjątkowo zdradliwa. Droga może być bardziej śliska, niż możesz się spodziewać.

Jeszcze gorzej, kiedy temperatura jest poniżej 0 st. C. Wówczas to, co postrzegasz jako wilgoć, może być tzw. czarnym lodem, czyli cienką warstwą lodu na nawierzchni. Nie jest to to samo co czysty lód, ale nim dojdzie do zerwania tej warstwy, auto zachowuje się jak na śniegu. Co więcej, droga hamowania radykalnie się wydłuża, a reakcja na skręt może być szokująco długa.

Włącz światła

Wiesz o tym? Nie jestem pewien. W dobie automatycznych świateł do jazdy dziennej możesz nie zdawać sobie sprawy z faktu, że twoje światła… nie są włączone. Mówię o tylnych pozycyjnych, które rano, późnym popołudniem, we mgle lub w deszczu się nie świecą, a twoje auto jest wyraźnie mniej widoczne od podobnego z włączonymi światłami. Pamiętaj, że we mgle lub w deszczu masz obowiązek prawny włączenia świateł mijania, a tym samym pozycyjnych z tyłu. Moja rada: włącz światła mijania na stale w okresie jesienno-zimowym i miej spokój.

Prowadź jak wytrawny kierowca

Najlepszym sposobem na prowadzenie samochodu na mokrej lub zdradliwej zimnej nawierzchni jest płynność. Wszystkich ruchów – ruszanie, skręcanie i zwalnianie. Nie szarp kierownicą, planuj skręt, zanim go rozpoczniesz, a jeśli się przeliczyłeś i masz wrażenie, że prędkość jest zbyt wysoka, nie rób nerwowych ruchów, lecz połącz skręt z delikatnym hamowaniem. Wbrew pozorom wejście w zakręt z położoną na hamulcu nogą daje znacznie więcej przyczepności niż bez tej techniki. Takiego stylu jazdy używają kierowcy wyścigowi, by zwiększyć przyczepność przedniej osi. Skręcaj z jak najmniejszym kątem i wykorzystaj cały pas ruchu, jak… kierowcy wyścigowi. I najważniejsze – nie staraj się być lepszy od elektroniki.

System ESC jest twoim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. Traktuj go jak przyjaciela, który wyciągnie do ciebie rękę, kiedy będziesz spadał w przepaść. Zamiast chwytać się niedających pewności fragmentów skał (starać się wyprowadzić auto z poślizgu), po prostu zaufaj mu i skup się na złapaniu jego ręki. Porzucając już przenośnie – kiedy sytuacja jest podbramkowa, nie staraj się przeszkadzać elektronice i ustaw kierownicę tak, jakbyś miał po prostu jechać dalej. Im nowocześniejsze auto, tym mniej istotne stają się lekcje bezpiecznej jazdy – zachowuj się całkowicie naturalnie. Zacieśnij zakręt wbrew prawom fizyki, a zobaczysz jak system ESC działa. A kiedy sytuacja jest naprawdę krytyczna…

Hamuj na maksa!

Bo kolejnym twoim sprzymierzeńcem jest system ABS połączony z ESC. W parze te dwa rozwiązania czynią “cuda”. Wiesz, że nie zmieścisz się w łuku? Hamuj na maksa i skręcaj tak, jakbyś wierzył, że jednak się uda. Omijasz wychodzące na drogę zwierzę? Hamuj na maksa i skręcaj tak, jakbyś normalnie omijał przeszkodę. Wiesz, że wpadniesz do rowu lub uderzysz w przeszkodę? Hamuj na maksa i nie skręcaj! Najbezpieczniej jest uderzyć przodem.

Hamowanie na maksimum jest o tyle istotne, że tylko wtedy w pełni wykorzystasz zalety systemu ABS. Nie bądź od niego mądrzejszy i nie odpuszczaj hamulca za elektronikę. ABS dostaje sygnał, że hamujesz awaryjnie i zrobi wszystko, by ten proces przebiegł możliwie najlepiej. Tylko pamiętaj o jednym – hamuj na maksa i nie odpuszczaj!

Poprzedni wpis Następny wpis