Samochód na zdjęciu tytułowym to Volvo 121, znany też pod nazwą Amazon. Zdjęcie pochodzi z roku 1956 i – jak widać – kierowca i pasażerka mają zapięte pasy bezpieczeństwa. Racja, za nisko zamocowane i w związku z tym zapięte źle. No cóż – takie były czasy. Ale, ale, zapięte jest też coś innego. Tak, na tylnym kole. Pasek do spodni to nie jest. Volvo Amazon nie jest wyposażony w łańcuchy śniegowe, ani w skarpety śniegowe, ale w coś pośredniego, dla nas dziś nieodgadnionego.

Łańcuchy śniegowe, czy też łańcuchy na koła, jak wolą niektórzy (ale na pewno nie „łańcuchy śnieżne”), ludzkość zna od dawna. Ludzkość jednak się od nich odzwyczaiła i tylko czasem za nimi tęskni. Kiedy jednak to „czasem” nastąpi, bywa, że człowiek aż wyje z tęsknoty, używając przy tym wyrazów wulgarnych. Odzwyczailiśmy się od wożenia łańcuchów w bagażniku, tak jak odzwyczailiśmy się od zimy, a tymczasem czasem potrzebne są. Można przyjąć, że wchodzą w skład pakietu antyzimowego, o którym przypominamy od lat.

Po co nam łańcuchy śniegowe

Oczywiście, że w pierwszym rzędzie łańcuchy śniegowe potrzebne są ze względów bezpieczeństwa. Wiadomo, że chodzi o to, żeby koła nam na lodzie nie ujechały, żebyśmy ze śniegu wyjechali i w ogóle dojechali. Przyczepność na oblodzonej lub zaśnieżonej drodze łańcuchy poprawiają oczywiście w najprostszy ze sposobów, bo wbijając się w lód lub śnieg. Zatem skuteczność poprawy panowania nad samochodem tkwi w oczywistym wykorzystaniu praw fizyki.

Sprawa jest jednoznaczna, tak jak korzyści, jakie kierowcy dają łańcuchy śniegowe. Jednak poza oczywistymi kwestiami bezpieczeństwa (kierowcy, pasażerów i innych uczestników ruchu) liczą się kwestie finansowe. I to liczą się coraz bardziej, co ma związek z polityką firm ubezpieczeniowych. Ktoś powie: „Mam pełne ubezpieczenie i nic mnie nie obchodzi”. Niestety, zderzenie z rzeczywistością może być tak bolesne, jak z przeszkodą stałą w postaci na przykład drzewa. Towarzystwa ubezpieczeniowe bardzo mocno podniosły procenty zwyżki składek w przypadku spowodowania szkody. A w przypadku spowodowania szkód (drugiej i… o kolejnych wolimy nie pisać) podniosły je kolosalnie, gigantycznie, niebotycznie. Tak bardzo, że coraz częściej klienci decydują się na małe naprawy blacharskie bez uruchamiania polisy, za własne pieniądze. A przecież nawet drobna stłuczka jest bardziej kosztowna od ceny dobrych, markowych łańcuchów.

Jest jeszcze inny powód, dla którego powinniśmy być zaopatrzeni w łańcuchy śniegowe i to często nie byle tam jakie. To powód prawny. Prawa omijać nie można, można tylko omijać odcinki dróg, na których ono obowiązuje. A obowiązuje na odcinkach pomiędzy znakami drogowymi C-18 i C-19. Znak C-18 nakazuje używania łańcuchów przeciwpoślizgowych, jeżeli nawierzchnię pokrywa warstwa śniegu. Jeśli nie jeździmy po górach, możemy takie odcinki omijać nawet szerokim łukiem, ale jeśli wybieramy się na narty… To właśnie wtedy łańcuchy śniegowe polecają się szczególnie. Trudno bowiem ominąć alpejskie przełęcze (a czasem i tunele), na których łańcuchy są obowiązkowe.

łańcuchy tekstylne - skarpety na koła, samochód Volvo na śniegu

Jakie łańcuchy przeciwpoślizgowe

Nie tylko Volvo ma w ofercie swoich akcesoriów łańcuchy tekstylne, czyli tzw. skarpety na koła. Szorstki materiał zwiększa tarcie, tym samym poprawiając przyczepność. Ale w trudnych warunkach skarpety na koła to za mało. Ślad skarpety jest słaby, a właśnie ślad zostawiany na śniegu przez łańcuchy przeciwpoślizgowe jest najważniejszy. Najgorsza jest tak zwana drabinka, bo nie chroni przed bocznymi uślizgami podczas pokonywania zakrętów. W tym i innym alpejskim kraju drabina, podobnie jak skarpety na koła, nie jest uznawana za zabezpieczenie spełniające wymogi przepisów. Zdecydowanie lepsze, bo skuteczniejsze są łańcuchy śniegowe pozostawiające trójkątny wzór, a najlepsze te, które pozostawiają ślad rombu. Rombu, jako ukośnika, bo przecież kwadrat, który może być wzorem drabinki, też rombem jest.

dwa koła, opony zimowe na nich zapięte łańcuchy śniegowe, łańcuchy na koła) Volvo

Poza wzorem łańcuchów, liczy się ich trwałość. Najlepiej, gdy są wykonane z drutu o przekroju czworokątnym ze stali stopowych niklowo-chromowo-manganowych (domieszka tytanu dodatkowo je wzmacnia).

a zakupie łańcuchów w promocji, supermarkecie, czy od nieznanego producenta możemy się przejechać, to znaczy, możemy się pośliznąć. Nawet nie chodzi tylko o to, że na rynku łańcuchów za dużo jest tandetnej taniej chińszczyzny. Są kraje, także te do których jeździmy na narty, w których łańcuchy śniegowe muszą mieć homologację (np. TŰV). Jeszcze ważniejsze jest bezpieczeństwo naszego samochodu. Budowa koła auta nie jest już tak prosta jak budowa cepa. Kiedy Sumerowie wynaleźli koło, było ono po prostu gołym kołem, a ile elementów łączy w sobie teraz? Ile różnych „dingsów” i czujników jest z nim połączonych albo je otacza? Dlatego trudno się dziwić, że niektórzy producenci zasady stosowania łańcuchów (homologowanych) zawarli w warunkach gwarancji.

Jeżeli zatem chcemy kupić łańcuchy śniegowe odpowiednie do marki i modelu naszego samochodu, pasujące do użytkowanych opon zimowych i zgodne z warunkami gwarancji, pytajmy swojego doradcy serwisowego. Sprawę mamy ułatwioną, jeśli producent, tak jak Volvo, rekomenduje albo sam oferuje w swoich salonach i serwisach konkretne rozwiązania.

Jak zakładać łańcuchy na koła

Ani nam w głowie suchar, że „szybko”, bo przecież, kiedy je zakładamy, jest zimno i spieszymy się do domu. Zakładanie łańcuchów na mrozie, w rękawiczkach i często przy słabym oświetleniu łatwe bowiem nie jest.

I właśnie dlatego sugerujemy (za mądrzejszymi od nas), żeby po zakupie łańcuchów zrobić sobie próbę. Wszystkie czynności, krok po kroku, powinniśmy znaleźć opisane w instrukcji. Kiedy będziemy wiedzieli, za który koniec linki pociągnąć, nie będziemy musieli eksperymentować i stresować się w zaspie. Jeśli nasze łańcuchy śniegowe nie są samonapinające, nie bagatelizujmy konieczności ich podciągnięcia po przejechaniu niewielkiego dystansu, jaki wskazuje instrukcja. Ani też konieczności sprawdzenia napięcia łańcuchów po przejechaniu dystansu większego (też zgodnie z instrukcją).

To że łańcuchy zakładamy na koła osi napędzanej, przypominamy tylko dlatego, żeby rozwiać wątpliwości posiadaczy samochodów z napędem 4×4. Potwierdzamy: do samochodów z napędem AWD łańcuchy zakładamy na cztery koła, dlatego musimy kupić dwa komplety. Koszt ciągle jednak pozostanie niższy od kosztu naprawy blacharskiej po drobnej stłuczce. A zdrowie jest przecież bezcenne.

Władysław Adamczyk

czerwony samochód na śniegu w tle góry, Volvo 142S ma założone łańcuchy śniegowe
Volvo 142 łańcuchy śniegowe ma

Obserwuj nas na Youtube

[youtube_videos]

Może Cię zainteresować

9 kwietnia, 2026

Czasy, gdy samochody elektryczne były tylko technologiczną ciekawostką, mamy już za sobą. Obecnie na rynku liczy się przede wszystkim to, ile realnie dostajemy za wydane (...)

8 kwietnia, 2026

Nowoczesny SUV rodzinny musi zachwycać technologią, otulać wygodą i dawać pewność prowadzenia bez względu na to, dokąd wiedzie droga. Właśnie taką filozofię rozwija Nissan X-Trail, (...)

7 kwietnia, 2026

Kategoria kompaktowych SUV-ów od lat należy do najbardziej konkurencyjnych na europejskim rynku motoryzacyjnym. Nic więc dziwnego, że producenci stale wprowadzają do niego nowe modele, które (...)