Najnowszy film
Nissan produkował luksusową limuzynę przez 45 lat, ale w Europie nikt o niej nie słyszał

nissan_president_19

Luksusowy Nissan? To proste! – Infiniti. Przeciętny Europejczyk odpowie właśnie w ten sposób, gdy zapytacie go o najbogatsze i najbardziej prestiżowe modele Nissana. Jest w tym sporo racji. Japoński producent od dawna bowiem sprzedaje swoje topowe auta pod marką Infiniti, ale nie zawsze tak było.

Nissan, szczególnie na rodzimym, japońskim rynku oferował także własne, luksusowe limuzyny. Świetnym przykładem jest model President, który produkowano i sprzedawano w Japonii aż przez 40 lat – od 1965 do 2010 roku.

Nissan President pierwszej generacji, produkowany w latach 1965-1973

Nissan President pierwszej generacji, produkowany w latach 1965-1973

Już sama nazwa nie pozostawia wątpliwości co do tego, jaki był charakter i przeznaczenie pojazdu, którego pierwsza generacja zdecydowanie przypominała samochody amerykańskie, zarówno pod względem stylistyki, wymiarów, jak i zastosowanych jednostek napędowych, które nie należały do najmniejszych. Najczęściej wybieranym silnikiem było 4-litrowe V8 zaprojektowane specjalnie z myślą o tym modelu. Klienci mieli do wyboru także 3-litrową, rzędową sześciocylindrówkę. Standardem w mocniejszej jednostce był 3-biegowy automat. Słabszy silnik występował natomiast z przekładnią manualną o takiej samej liczbie przełożeń.

Duże pojemności oraz wymiary nadwozia (długość przekraczająca 5 metrów) sprawiały, że właściciele Presidenta musieli płacić najwyższą stawkę japońskiego podatku drogowego. Cóż, prestiż musiał kosztować, a o klasie pojazdu najlepiej świadczy fakt, że był on oficjalną limuzyną Premiera Japonii Eisaku Satō. Natomiast sprzedaż odbywała się wyłącznie za pośrednictwem wyselekcjonowanych salonów Nissan Motor Store.

Druga generacja Nissana Presidenta (1973-1989)

Druga generacja Nissana Presidenta (1973-1989)

8 lat po rozpoczęciu produkcji Presidenta zaprezentowano drugą generację modelu, a 4-litrowy silnik zastąpiono jeszcze większym, o pojemności 4,4-litra. Była to tak udana wersja, że z niewielkimi zmianami wytwarzano ją aż do 1989 roku. Potem przyszedł czas na trzecią odsłonę, na bazie, której powstało pierwsze Infiniti. President HG50 wprowadził Nissana na zupełnie nowy poziom. 4,5-litrowy silnik, bardzo bogate wyposażenie wliczając w to m.in. standardowe poduszki powietrzne (od 1993 roku) oraz elegancko wystylizowane nadwozie mierzące 5225 mm długości stanowiły świetną bazę do budowy pierwszej limuzyny Nissana eksportowanej poza Azję.

Trzeci Nissan President (1990-2001)

Trzeci Nissan President (1990-2001)

W tym celu Japończycy powołali zupełnie nową markę – Infiniti, a jej pierwszy model Q45 rozpoczął podbój Stanów Zjednoczonych, rywalizując m.in. z Hondą Legend oraz Lexusem LS. Sam President natomiast nadal święcił tryumfy w rodzimej Japonii. Mniej więcej do początku XXI wieku, kiedy to przyszedł czas na czwartą, ostatnią generację modelu. Zadebiutowała ona w 2001 roku i na tle coraz większej liczby konkurentów, szczególnie tych z Europy, nie robiła już tak spektakularnego wrażenia.

Czwarta i ostatnia generacja produkowana do 2010 roku.

Czwarta i ostatnia generacja produkowana do 2010 roku.

Japońscy klienci już pod koniec XX-wieku chętniej spoglądali na europejskie limuzyny, które uznawano za znacznie bardziej prestiżowe od rodzimych konstrukcji. Coraz trudniej było też wytrzymać konkurencję japońską. Sprzedaż Presidenta spadła do tego stopnia, że w ostatnim roku produkcji, Nissan znalazł tylko 63 chętnych na ten model. Schedę po nim przejęła Fuga, znana poza Japonią jako Infiniti Q70 i oferowana do dziś.

Choć Nissan President nie należy do najbardziej rozpoznawalnych modeli w historii, trzeba odnotować jego istnienie. To dzięki popularności na rodzimym rynku Nissan zdecydował się wypłynąć na szerokie wody, tworząc markę Infiniti. Powiedzmy wprost: gdyby nie President, Infiniti by nie powstało. Jak się później okazało, była to dobra decyzja, szczególnie mając na uwadze amerykański rynek, który w przeciwieństwie do japońskiego, raczej nie przyjąłby luksusowego Nissana, tak jak zrobił to z Infiniti. Warto jednak pamiętać o cichym bohaterze, od którego wszystko się zaczęło.



Wróć