Hyundai Ioniq 5 to najnowszy i najważniejszy model koreańskiego producenta zaprezentowany w tym roku. Wyznacza marce kierunek rozwoju. Mnie się podoba to, że jest innowacyjny. Wreszcie, bo dawno tak naprawdę nikt nie pokazał samochodu, do którego pasuje to określenie.

Na chwilę zapomnijcie o Hyundaiu Ioniqu, którego możecie kupić w salonie, bo ten ma z nim wspólną tylko nazwę. Wygląd to pierwsza rzecz, którą Hyundai rozbroił system. Ten piękny SUV, który wygląda jak hatchback, jest inspirowany modelem Pony. Wydawać by się mogło, że modelem, którego Hyundai raczej pamiętać nie chce, a jednak.

Wymiary nadwozia to 4635 mm długości, 1890 mm szerokości i 1605 mm wysokości, ale imponujący jest 3-metrowy rozstaw osi. Kabina jest niebywale przestronna, a oczyszczona ze zbędnych elementów przednia część auta, w tym deska rozdzielcza, jeszcze dodaje więcej rzeczywistej przestrzeni dla pasażerów. Co więcej, bagażnik ma pojemność  531 l i mówimy o tylnym. Przedni może mieć 57 l lub 24 l, jeśli auto ma napęd na cztery koła.

Cztery wersje napędu

Druga istotna rzecz to napęd. Akumulatory mają być dostępne w dwóch wersjach pojemności: 58 kWh oraz 72,6 kWh. Wybór jest również w kwestii silników, a raczej ich liczby. Można zamówić auto z jednym i napędem na tylna oś oraz z dwoma i napędem na obie osie. Jak łatwo się domyślić, to dlatego pojemność przedniego bagażnika jest podawana w dwóch wartościach.

Najmocniejszy wariant Ioniqa 5 ma mieć moc 306 KM i generować 605 Nm momentu. Energia będzie pochodzić z większego akumulatora, a napęd przekazywany jest na 4 koła. Słabszy wariant z większym akumulatorem rozwija odpowiednio 217 KM i 350 Nm. Obie wersje rozpędzają się do 185 km/h, a pierwsze 100 km/h osiągają odpowiednio w czasie 5,2 s lub 7,4 s. Wersja z małym akumulatorem, jeśli można to tak nazwać, jest dostepna w odmianie tylnonapędowej o mocy 170 KM i 350 Nm lub AWD o mocy 235 KM i 605 Nm. Rozpędzają się do 100 km/h odpowiednio w 8,5 lub 6,1 s.

Prawdziwa rewolucja jest tu

Hyundai nie podał zasięgów dla poszczególnych wersji, a jedynie maksymalny zasięg tej słabszej z większym akumulatorem, który wynosi 480 km. Koreański producent podszedł do tematu zupełnie inaczej. Doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że podróże na długich dystansach nie są tym, czego oczekują klienci aut elektrycznych, choć osobom, które takich nie kupują, wydaje się inaczej. Skupił się natomiast na tym, jak szybko można Ioniqa naładować. I tu uwaga!

Na superszybkich ładowarkach o mocy 350 kW akumulator może zostać naładowany z 10 do 80 proc. w zaledwie 18 minut, a zasięg 100 km zostanie osiągnięty już po 5 minutach. Dzięki nowej platformie E-GMP pojazd może być ładowany przez infrastrukturę 400 i 800 V. Co więcej, Ioniq może też być wykorzystywany jako źródło energii dla urządzeń zewnętrznych, dostarczając prąd o mocy 3,6 kW. To oznacza, że w praktyce da się nim naładować inne auto. Po co?

Choćby po to, by zmienić postrzeganie samochodów elektrycznych, które potrzebują lawety, kiedy zabraknie energii w trasie. Ot okazuje się, że wystarczy podjechać Ioniqiem. A gdyby faktycznie doszło do takiego zdarzenia, to przednie fotele można zamienić w leżanki i spędzić trochę czasu na ładowanie drugiego auta choćby czytając książkę. Co jednak jest najważniejsze, powyższy opis nie dotyczy samochodu koncepcyjnego, lecz modelu, który trafi do produkcji jeszcze w 2021 r. I tym Hyundai rozwala system.

Poprzedni wpis Następny wpis