Najnowszy film
Suzuki też miało dużego pickupa, choć bardzo krótko. Nazywał się Equator

autowp.ru_suzuki_equator_crew_cab_13

Japońska marka Suzuki może pochwalić się dość bogatą historią produkcji pojazdów terenowych. Wszystko zaczęło się w 1968 roku od modelu LJ, który nadał kierunek takim pojazdom jak Samurai, Vitara i Jimny. Jednak mało kto kojarzy terenówkę o nazwie Equator.

Był rok 2004, kiedy Nissan zaprezentował drugą generację modelu Frontier, u nas znanego pod nazwą Navara. To cywilizowany pickup, który równie dobrze, co do ciężkiej pracy, nadawał się również do codziennej jazdy. Wnętrze przypominające typowo osobowe pojazdy, bogate wyposażeniem, stosunkowo mocne silniki i atrakcyjny, nowoczesny wygląd sprawiły, że auto z miejsca stało się hitem sprzedaży w klasie pickupów jednotonowych nie tylko w USA, lecz co zaskakujące – także w Europie. Suzuki, które pod koniec pierwszej dekady XXI wieku postanowiło spróbować swoich sił w segmencie, nie mogło sobie wymarzyć lepszej bazy.

autowp.ru_suzuki_equator_crew_cab_2

Skorzystanie z doświadczenia Nissana wydawało się dobrą decyzją, ponieważ była to marka, która posiadała znacznie większe doświadczenie w tworzeniu pickupów i odnosiła sukcesy w tym segmencie. Suzuki natomiast nigdy wcześniej nie stworzyło nawet większej terenówki, a co dopiero sporego pojazdu użytkowego. Ich doświadczenie z pickupami ograniczało się jedynie do małych aut dostawczych oraz rzadkich odmian modeli Jimny i Samurai z małą i krótką przestrzenią ładunkową. Aż w końcu w gamie zagościł model Equator, stworzony na bazie Nissana Frontier i przeznaczony wyłącznie na rynek północnoamerykański.

Trzeba przyznać, że Japończycy dobrze to rozegrali, sprowadzając ryzyko porażki do minimum. Skorzystali ze sprawdzonej i lubianej przez klientów platformy, co pozwoliło ograniczyć im koszty, a co za tym idzie, także straty w razie, gdyby auto się nie przyjęło. Jak się później okazało – postąpili słusznie, nie wydając zbyt wiele, bo faktycznie ponieśli porażkę. Mimo że na miejsce debiutu oraz sprzedaży wybrali region, którego mieszkańcy kochają pickupy, Equator okazał się sprzedażową porażką.

Auto zadebiutowało w 2008 roku w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie i było oferowane z dwoma silnikami benzynowymi do wyboru. Pierwszy z nich to 2,5-litrowy, czterocylindrowy motor o mocy 144 KM, który występował wyłącznie z napędem na tył, a w standardzie miał manualną, 6-biegową przekładnię. Druga jednostka – znacznie potężniejsza – miała 4 litry pojemności i 6 cylindrów w układzie widlastym, co pozwalało generować 261 KM. Tutaj skrzynia automatyczna była standardem podobnie jak napęd na cztery koła.  Obie jednostki, jak również inne rozwiązania techniczne, zapożyczono z gamy Nissana, co nie powinno dziwić. Equator powstawał nawet w fabryce Nissana – tej samej co model Frontier/Navara.

http://www.autogaleria.hu -

Jeśli chodzi o wersje nadwoziowe, w USA można było zdecydować się zarówno na 4-miejscową, dwudrzwiową kabinę przedłużoną, jak i 5-miejscową wersję z kabiną podwójną. W Kanadzie natomiast sprzedawano wyłącznie bazowe wydanie. W dodatku przez zaledwie dwa lata. W 2010 roku Equator został wycofany z tamtejszego rynku. To samo stało się w Stanach w 2012 roku. Po 4 latach produkcji pożegnaliśmy pierwszego i prawdopodobnie ostatniego, większego pickupa Suzuki. Powód?

Oczywiście słabe wyniki sprzedaży. W najlepszym pod tym względem roku 2009 Equator znalazł 2221 chętnych w USA oraz 294 w Kanadzie. O skali porażki najlepiej świadczy fakt, że Nissan sprzedawał więcej Frontierów w miesiąc. Amerykanie nie dali się nabrać na japońskiego przebierańca i nie zaufali zupełnie nowej marce w bardzo konkurencyjnym segmencie pickupów. Po raz kolejny okazało się, że oferowanie tego samego produktu pod inną marką na jednym rynku nie zawsze jest dobrym pomysłem.

Zresztą tę lekcję niedawno odebrał także Fiat, który postanowił sprzedawać model Fullback, będący w rzeczywistości Moitsubishi L200. Auto kompletnie się nie przyjęło. Obaj producenci – Fiat i Suzuki – są też świetnym przykładem na to, że nie ma sensu zapuszczać się w segmenty, z którymi klienci ich nie kojarzą. Obie marki są znane przede wszystkim z niedużych pojazdów miejskich i niech tak zostanie. I wcale nie chodzi tylko o producentów tego typu, bo równie gorzką pigułkę musiał połknąć także Mercedes, który podobnie jak Suzuki lata temu zdecydował się zbudować pickupa na bazie Nissana Navary.



Wróć