Formularz kontaktowy

Zostaw swoje dane
i umów się na jazdę próbną

  lub
Facebook


Najnowszy film
Używany Opel Insignia: lepszy niż myślisz

przed

Na rynek wchodzi właśnie nowy Opel Insignia, który zastąpi bardzo popularny i lubiany model poprzedniej generacji w naszym kraju. Jak spisuje się pierwsza Insignia po latach? Które wersje warto kupić?

Samochód zadebiutował w 2008 roku jako zupełnie nowy model po znanej dobrze Vectrze. Auto prezentowało się wówczas bardzo nowocześnie, a technicznie nie odstawało od samochodów premium. Do dziś cechuje się wzorowym prowadzeniem. Ma też znakomite światła, bardzo wygodną pozycję za kierownicą i ogromny wybór wersji silnikowych, choć rynek obfituje głównie w diesle.

Przyczyną tego ostatniego jest cecha techniczna, która zawsze była problemem tego auta  – wysoka masa. Wręcz zmuszało to do wyboru silników z dużym momentem obrotowym, zwłaszcza diesli. Niestety turbodoładowane benzyniaki zużywają dużo paliwa. Diesle też nie są mistrzami ekonomii, ale jest znośnie. Aby liczyć na dobre osiągi, trzeba mieć pod maską silnik przynajmniej o pojemności 2,0 litra z turbo. Insignia była oferowana również z benzynowymi jednostkami V6, ale nawet te wyposażono w doładowanie.

opel_insignia_9

Który motor jest najlepszy do Insignii? Jeżeli chodzi o benzynowe, to polecam 2.0 Turbo o mocy 220 KM lub 250 KM. To nie tylko mocne, ale i trwałe jednostki. Alternatywą może być ekonomiczny 1.6 Turbo o mocy 180 KM, ale jest rzadko spotykany. Nie polecam silników V6, ponieważ generują wysokie koszty i nie są tak niezawodne jak czterocylindrówki.

Alternatywą dla benzyniaków są diesle 2.0 CDTi. Oferowano je w wariantach od 130 do 195 KM. Wersja 160-konna jest absolutnym minimum, jeżeli zależy wam na osiągach. Oszczędnym powinna spodobać się charakterystyka jednostki o mocy 136 KM. Natomiast motor 1.6 CDTI to nie jest dobry wybór do ciężkiej Insignii. Wszystkie diesle są trwałe i nie mają wad. Jedynie najmocniejsza jednostka 2.0 CDTI BiTurbo (190 i 195 KM) może generować wysokie koszty przez skomplikowany system doładowania, ale tylko wtedy, gdy to ulegnie zużyciu. W 2015 roku zastąpiono tę wersję 170-konną odmianą z jedną turbosprężarką i jest to moim zdaniem najlepszy wybór do tego auta.

autowp.ru_opel_insignia_8

Warto zaznaczyć, że Opel Insignia w niektórych wersjach był dostępny z napędem na cztery koła. Jest to konstrukcja oparta na sprzęgle wielopłytkowym, bardzo szybko dołączającym tylną oś. Jeżeli kupicie takie auto, koniecznie dbajcie o wymianę oleju w tym sprzęgle. Zwolennikom automatycznych przekładni oferowano klasyczną skrzynię z konwerterem momentu, pracującą nieco ospale, ale eliminującą z układu koło dwumasowe. Świetnie współpracuje z dieslem. W tym miejscu trzeba podkreślić, że Opel stosował manualne przekładnie produkcji GM o oznaczeniu M32. Mają one niską trwałość.

Z ciekawych opcji jest też zawieszenie adaptacyjne FlexRide z amortyzatorami o zmiennej sile tłumienia. To znakomite rozwiązanie zmienia auto z miękkiego krążownika w twardego sportowca. Nie ma obaw o amortyzatory. Są co prawda drogie, ale mają też ogromną trwałość.

http://www.autogaleria.hu -

Skoro już mowa o sporcie, warto wspomnieć o odmianie OPC z 325-konnym silnikiem. Cechą szczególną tego modelu jest przednie zawieszenie typu HiPerStrut, w którym oddzielono zwrotnicę od kolumny amortyzującej, co daje lepszą przyczepność na zakrętach. Rzeczywiście, Opla Insignię OPC bardzo trudno wprowadzić w poślizg.

Jakie bolączki może mieć kilkuletnia Insignia? Głównie dotyczą obszaru elektryki. W pierwszych egzemplarzach drobne awarie były wręcz zmorą, ale z czasem Opel je wyeliminował. Niepoprawnie działający panel klimatyzacji automatycznej, radioodtwarzacz gubiący stacje, coraz gorzej świecące reflektory, awarie napędu wycieraczek i podnoszenia szyb – przez to przeszło wielu użytkowników. Kłopotliwy bywa także elektromechaniczny hamulec postojowy. Przez liczne, drobne usterki w pierwszych latach produkcji Insignię postrzegano jako samochód kapryśny, ale po roku 2010 wiele się zmieniło na plus.

http://www.autogaleria.hu -

Poza elektryką dobrze jest zwrócić uwagę na układ jezdny. Koniecznie dbajcie o geometrię zawieszenia ponieważ opony w tym modelu szybko się ząbkują. Opel stosował bardzo duże rozmiary kół, więc wymiana opon nie należy do tanich. Podczas jazdy próbnej kupowanym egzemplarzem sprawdźcie, czy auto nie wibruje podczas hamowania – to kolejna, typowa bolączka Insignii.  Dokonując przeglądu przed zakupem w ASO nie może zostać przeoczona kontrola przewodów układu wspomagania kierownicy. Lubią przeciekać.

Wbrew pozorom Opel Insignia nie jest samochodem bardziej awaryjnym niż inne modele konkurencyjne. Wręcz przeciwnie. We wszystkich grupach wiekowych w raporcie TÜV plasuje się w czołówce. Użytkownicy narzekają tylko na dwie rzeczy – wysokie zużycie paliwa i stosunkowo ciasne wnętrze jak na tak duży samochód. Ogólnie jednak chwalą auto, bo jeździ się nim dobrze.

autowp.ru_opel_insignia_biturbo_6

Ceny używanych egzemplarzy zaczynają się od około 30 tys. zł i sukcesywnie rosną wraz z wiekiem. Najdroższe auta po ostatnim liftingu w 2015 roku mogą kosztować nawet około 100 tys. zł. Tu już wiele zależy od wyposażenia. Moim zdaniem warto na Insignię wydać około 50-60 tys. zł. Za te pieniądze kupicie auto z rocznika 2013-2015.

Jesteś zainteresowany zakupem Opla Insignii? Umów się na jazdę próbną



Wróć

  • trw

    V6 jest dużo lepszym wyborem od 2.0T. Co prawda droższy w serwisowaniu, ale trwały. Natomiast 2.0T padają jak muchy, ten silnik to loteria, zarówno pierwsze 2.0 220 KM, jak i te późniejsze 250 KM. Cieknące bloki, pękające tłoki. A co do 4×4, to wcale nie jest tak, że „bardzo szybko dołącza tylną oś”. Ona jest dołączona stale, jeszcze przed ruszeniem z miejsca. Insignia rusza od razu z 4 kół, dopiero w trakcie jazdy dynamicznie zmienia rozkład momentu między osiami (i między tylnymi kołami, jeśli posiada w wyposażeniu aktywny dyferencjał eLSD).