Ten samochód możecie kojarzyć z reklamą, w której jakiś facet wykonuje skok do basenu przez otwarte drzwi auta. Czy poza tym B-Max ma jeszcze coś do zaoferowania?

Ford B-Max jest jednym z tych aut, które wyróżniają się nietypową konstrukcją jednego z elementów. To jednak coś więcej niż tylko komponent mający przyciągnąć ciekawskich. To nie Hyundai Veloster z niesymetrycznymi drzwiami, które nie mają specjalnie praktycznego zastosowania. To funkcjonalny, miejski minivan bazujący na konstrukcji dobrze znanej Fiesty.

Zacznijmy od tego, co najciekawsze. Oczywiście nie ma nic wyjątkowego w podwójnych przesuwanych drzwiach tylnych. To rozwiązanie znane od dawna nie tylko z samochodów dostawczych. Praktyczne, zwłaszcza na ciasnych parkingach. Wystarczy odrobina wolnej przestrzeni, aby wydostać się z tylnej kanapy. Ford jednak poszedł dalej i zaoferował coś więcej. Zlikwidował środkowy słupek, co pozostaje w sprzeczności z nazwą. Słupek B wcale nie jest max, jego po prostu nie ma.

Aby samochód nie wyginał się na każdym zakręcie, nieobecność słupka B zrekompensowano w dwojaki sposób. Zastępuje go zupełnie nowa konstrukcja drzwi i sposób montażu elementów zamków, które umieszczono na dachu i progu. Odsuwane drzwi są masywne, choć nie ma problemu z ich przesuwaniem. Wygląda to nietuzinkowo, choć znajdą się tacy, którym nie spodoba się misterny mechanizm zamykania tylnych drzwi.

Osobom, które od razu widzą w takim rozwiązaniu niesamowity potencjał, radzę ostudzić emocje. Aby odzyskać utraconą wraz ze słupkiem B sztywność, samochód wyposażono w solidnie rozbudowany słupek C. Dostał on dodatkowy fragment blachy, który zabiera część przestrzeni. Gdyby nie to, rozwiązanie Forda można by uznać za idealne.

Projektanci nie zostawili jednak tego ot tak. Poszli dalej – skorzystali z rozwiązania znanego z samochodów dostawczych. Otóż zaprojektowali fotel pasażera tak, aby oparcie można było całkowicie położyć do przodu. Efekt jest taki, że nie ma na świecie lepszego auta do zajmowania miejsca na tylnych siedzeniach.

Ilość przestrzeni wewnątrz robi wrażenie. Z przodu, podobnie jak w konstrukcyjnie bliźniaczej Fieście, nie można narzekać na ciasnotę. B-Max jest wyższy, więc miejsca na głowę jest jeszcze więcej. Z tyłu pasażerowie siedzą wyżej niż ci z przodu. Miejsca na nogi brakuje dopiero wtedy, gdy z przodu usiądą wysokie osoby. Jedynym mankamentem są twarde, plastikowe oparcia foteli przednich, na których można poobijać sobie kolana.

Same miejsca siedzące zasługują na piątkę. Fotele są wygodne i całkiem nieźle trzymają w zakrętach. Deska rozdzielcza ma znany z innych modeli Forda kształt oraz materiały. Świecący, czarny plastik może nie każdemu przypadnie do gustu, ale na pierwszy rzut oka wygląda elegancko. Niestety pozostałe materiały nie wyglądają już tak elegancko, zwłaszcza te umieszczone nieco niżej.

Na desce rozdzielczej wersji wyposażeniowej Titanium króluje radio Sony wraz z systemem SYNC. Jest to możliwość sterowania głosem zarówno telefonem, odtwarzaczem CD, jak i odtwarzaczem multimedialnym podłączonym do gniazda USB. Działa znakomicie, ale tylko po angielsku. Radio wydobywa z głośników dobrej jakości dźwięki, a po przyzwyczajeniu się do mnóstwa przycisków jest łatwe w obsłudze. Zestaw wskaźników kierowcy jest bardzo czytelny. Przydaje się kamera cofania, ponieważ do tyłu widoczność jest bardzo ograniczona, mimo dużych lusterek.

Na koniec zostawiam bagażnik. Nie imponuje on wielkością, jest niewiele większy od tego w Fieście (dokładnie o 20 litrów). Z pojemnością 304 l nie można wybierać się w czteroosobowym składzie na duże zakupy. Oparcie kanapy da się złożyć, jest dzielone, ale byłoby lepiej, gdyby kanapa składała się w całości razem z siedziskami. Można by więcej oczekiwać pod kątem możliwości przewozu bagażu od samochodu tego typu. Dużym plusem jest natomiast ładowność wynosząca 545 kg.

Podstawowym silnikiem Forda B-Max jest benzynowa jednostka wolnossąca z rodziny Duratec o pojemności 1,4 l i mocy 90 KM. Z momentem obrotowym rzędu 128 Nm niestety trudno spodziewać się dobrych osiągów. Taki silnik napędzał testowe auto. Jest to klasyczny benzyniak o charakterystyce… nieokreślonej. Choć dane techniczne mogą na to wskazywać, nie można powiedzieć, że ten silnik lubi wyższe partie obrotów. Wręcz przeciwnie – najprzyjemniej jeździ się nim w dolnym zakresie, trochę jak dieslem.

Co prawda Duratec nie zapewnia elastyczności Ecoboosta czy jednostek TDCi, ale dolne partie obrotów nie sprawiają mu większych problemów. Motor nie szarpie i choć leniwie, wykonuje swoją pracę w sposób zupełnie wystarczający na miasto. A przecież miasto jest terenem tego niewielkiego wbrew pozorom autka. W trasie nie zachwyci, zwłaszcza przy prędkościach autostradowych, które najlepiej utrzymywać za wszelką cenę, bo rozpędzenie go do 140 km/h trwa naprawdę długo. Łagodna jazda oznacza ciszę i spokój, ale także stosunkowo niskie spalanie rzędu 7 l/100 km. Agresywna przynosi jedynie duży hałas. Czy warto mocniej wciskać prawy pedał? Nie ma to dużego znaczenia, bo nawet przy dynamicznej jeździe spala nie więcej niż 8 l/100 km.

Jest jednak coś, co zawsze kusi do szybkiej jazdy każdym Fordem. Nawet B-Max, którego nigdy byście o to nie podejrzewali, ma kapitalnie zestrojone zawieszenie, które nie tylko jakoś sprytnie ukrywa wyżej położony środek ciężkości i większą masę, ale też zapewnia niemal idealne właściwości jezdne.

Nieważne, czy oceniacie podwozie B-Maxa pod kątem prowadzenia czy komfortu – zawsze będzie to ocena bardzo dobra. Nie wiem, jak inżynierowie Forda to robią, ale zwykła, prosta belka skrętna i klasyczny MacPherson z przodu wykonują swoje zadanie jak trzeba. Komfort jest bez zarzutu, nawet podczas pokonywania dużych wyrw w jezdni, a do tego wyczucie auta na szybko pokonywanych zakrętach jest na miarę Forda. Lekka podsterowność zupełnie nie przeszkadza, choć Fiesta taka nie jest. Neutralizuje ją dość czuły układ ESP. Lekko pracujący układ kierowniczy też nie sprawia problemów, gdy trzeba wykonać nieoczekiwany test łosia. Ogólnie B-Max jest pod względem podwozia 100-procentowym Fordem.

Ceny B-Maxa zaczynają się od 58 900 zł. Pozostaje pytanie, czy nie lepiej kupić Fiestę. Za podobne pieniądze można nabyć nową Fiestę z tym samym silnikiem, choć – co jest zupełnie niezrozumiałe – z większą o 6 KM mocą. Będzie to auto skompletowane w znacznie wyższej wersji wyposażeniowej. Można również wybrać silnik 1.0 Ecoboost, który zapewni stosowne do znakomitego podwozia osiągi. Na szczęście ta jednostka wymaga jedynie 1100 zł dopłaty dla B-Maxa. I z tą jednostką B-Max przyniesie kierowcy masę radości, gdy rodzina zostanie w domu.

Co kupić za niecałe 60 tys. zł? Odpowiedź jest prosta. Jeśli bardziej zależy Wam na przestrzeni i funkcjonalności niż na kilku gadżetach i ekologicznej skórze, warto wybrać B-Maxa. Jeśli natomiast cenicie sobie głównie radość z jazdy i wyposażenie, pozostaje klasyczna Fiesta. Dobrze, że Ford daje taki wybór.

[plusminus]
+Bardzo dobre właściwości jezdne
+Dobry dostęp do wnętrza
+Przestronność
-Miejscami przeciętna jakość wykonania wnętrza
-Słaby silnik
-Mały bagażnik
[/plusminus]

Testowany egzemplarz: Ford B-Max 1,4 Duratec Titanium

Silnik i napęd

Układ i doładowanie: R4, wolnossący
Rodzaj paliwa: Benzyna
Ustawienie: Poprzecznie
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 1388 cm3
Stopień sprężania: 11,0
Moc maksymalna: 90 KM przy 5750 rpm
Moment maksymalny: 128 Nm przy 4000 rpm
Objętościowy wskaźnik mocy: 64 KM/l
Skrzynia biegów: 5-stopniowa manualna
Typ napędu: Przedni (FWD)
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Kolumny MacPhersona
Zawieszenie tylne: Belka skrętna
Układ kierowniczy: Zębatkowy, wspomagany
Średnica zawracania: 10,45 m
Koła, ogumienie przednie: 195/55 R16
Koła, ogumienie tylne: 195/55 R16

Masy i wymiary

Typ nadwozia: MPV
Liczba drzwi: 5
Współczynnik oporu Cd (Cx): 0,324
Masa własna: 1200 kg
Stosunek masy do mocy: 13,3 kg/KM
Długość: 4077 mm
Szerokość: 1751 mm
Wysokość: 1604 mm
Rozstaw osi: 2489 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1588/1585 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 48 l
Pojemność bagażnika: 304-1386 l

Specyfikacja użytkowa

Ładowność maksymalna: 545 kg
Maksymalna masa holowanej przyczepy: 675 kg

Osiągi

Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 13,8 s
Prędkość maksymalna: 171 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 7,9 l/100 km 8,0 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 4,9 l/100 km 6,5 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6 l/100 km 7,2 l/100 km
Emisja CO2: 139 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: 5 gwiazdek

Cena

Testowany egzemplarz: 84 150 zł
Model od: 58 900 zł
Wersja silnikowa od: 58 900 zł
Poprzedni wpis Następny wpis