Może i zimy ostatnio słabo zimowe, ale kto jeździ na nartach, ten śnieg znajdzie nie tylko na stoku. Także na drogach, w rejonach górskich i podgórskich często utrzymywanych na biało. Mimo wszystko pod stoki dojechać łatwiej niż na malownicze przełęcze oddalone od głównych tras. A takie właśnie są rajem dla miłośników skitouringu albo już po swojsku – skituru, których lawinowo przybywa. W prawdziwie zimowych warunkach najbardziej docenia się napęd na wszystkie koła. Najbardziej, bo przecież nie tylko wtedy. Można bez stresu zajechać i bezpiecznie wrócić. Doskonale wiedzą o tym użytkownicy Opli Grandland Hybrid4, Insignia i Insignia GSi z zaawansowanymi napędami na wszystkie koła.

Nowy Grandland Hybrid4 – połączenie najlepszych cech obu napędów
Napęd nowego Opla Grandland Hybrid4 stanowi turbodoładowana jednostka benzynowa o pojemności 1,6 litra połączona z dwoma silnikami elektrycznymi. W rezultacie łączna moc układu sięga nawet 300 KM. W zimowych warunkach nie ma znaczenia, że Grandland Hybrid4 rozwija maksymalną prędkość 235 km/h i że zapewnia natychmiastowy moment obrotowy. Przede wszystkim liczy się to, że silniki elektryczne umieszczone są na przedniej i tylnej osi, skąd już prosta dla konstruktorów droga do prostego i pewnego toru jazdy.
Przedni silnik elektryczny (o mocy 110 KM) przekazuje moc na przednie koła za pośrednictwem sterowanej elektrycznie ośmiobiegowej przekładni automatycznej. Drugi silnik (o mocy 113 KM), wraz z mechanizmem różnicowym, jest zintegrowany z tylną osią. Stały napęd na wszystkie koła, jaki zapewnia tylny silnik elektryczny, sprawia, że Grandland Hybrid4 gwarantuje kierowcy optymalną przyczepność nawet na śliskiej nawierzchni.

Napęd hybrydowy tak dla przyczepności, jak i oszczędności
W zasadzie od razu powinniśmy dodać: oraz dla bezpiecznych (wysokich) prędkości. Grandland Hybrid4 znakomicie wykorzystuje zalety hybrydowego układu typu plug-in, aby sprawdzać się w różnorodnych warunkach i wobec różnorodnych oczekiwań kierowcy. Tym bardziej, że kierowca może swoje zapotrzebowanie i preferencje zgłosić w prosty sposób – wybierając jeden spośród czterech trybów jazdy.
– W trybie napędu na wszystkie koła (AWD) Grandland Hybrid4 powiezie nas szybko i bezpiecznie.
– Zapragniemy dynamicznej jazdy, to wybierzemy tryb sportowy, aby połączyć moce silnika spalinowego i silników elektrycznych.
– W trybie elektrycznym Grandland Hybrid4 pojedzie najtaniej. W większości sytuacji, bo do prędkości 135 km/h, wystarczy nam napędzanie silnikami elektrycznymi. Jednakże gdy zajdzie potrzeba, na przykład podczas wyprzedzania, wystarczy jedno zdecydowane spięcie ostróg i silnik spalinowy błyskawicznie, co koń wyskoczy, dostarczy maksymalnej mocy.
– Symbiozę napędów osiągniemy w trybie hybrydowym. Korzyści w postaci oszczędnego zużycia paliwa trafią do użytkownika. Mogą być jeszcze większe, bo przecież Grandland Hybrid4 przechwytuje energię kinetyczną w czasie hamowania. Silniki elektryczne działają jak generatory, wytworzona energia wraca do akumulatora (o pojemności 13,2 kWh), a zaoszczędzone złotówki do portfela użytkownika.

Opel Insignia GSi – napęd na wszystkie koła Twinster i zawieszenie FlexRide
Inne konstrukcyjnie rozwiązania służą użytkownikom modeli Insignia z turbodieslem o mocy 174 KM oraz Insignia GSi z turbodoładowanym silnikiem benzynowym z bezpośrednim wtryskiem paliwa, rozwijającym moc 230 KM. Ten sam jest natomiast cel ich zastosowania – niwelowanie stresu kierowcy i maksymalizowanie bezpieczeństwa podróżujących osób. Te Ople dysponują napędem na wszystkie koła Twinster, w którym na tylnej osi, zamiast mechanizmu różnicowego, mamy układ dwóch sprzęgieł. Dzięki temu moment obrotowy może być przekazywany niezależnie na jedno lub obydwa tylne koła. To umożliwia wektorowanie momentu obrotowego w całym zakresie osiągów samochodu. Innymi słowy – podczas pokonywania zakrętów większy moment obrotowy trafia na zewnętrzne tylne koło. W efekcie Insignia Grand Sport i Sports Tourer skręcają z jeszcze większą precyzją, a na polecenia kierowcy reagują szybko.
Opel Insignia doskonale radzi sobie z pokrytymi śniegiem i oblodzonymi drogami nie tylko za sprawą napędu na wszystkie koła Twinster. Dodatkowo kierowcy służy zawieszenie adaptacyjne.
W Oplu Insignii AWD standarowo jest montowane zawieszenie mechatroniczne FlexRide. Słowo „mechatroniczne” nie powinno nikogo odpychać, jak Mechagodzilla, bo to po prostu wzbogacenie mechanizmu elektroniką. Chodzi jednak o to, jak wzbogacić, żeby uzyskać najlepsze efekty. „Jak” było zadaniem inżynierów Opla, dla nas najistotniejszym jest efekt, czyli fakt, że w zawieszeniu FlexRide dostosowanie charakterystyki amortyzatorów i układu kierowniczego zajmuje ułamki sekund. System modyfikuje także charakterystykę pedału przyspieszenia oraz punkty zmiany przełożeń w automatycznej skrzyni biegów. W rezultacie kierowca otrzymuje do dyspozycji trzy tryby jazdy – Standard, Tour oraz Sport, a w wersji GSi jeszcze czwarty – Competition.
A jak ma wybór, to ma władzę nad sterownością i przyczepnością. Gdy zapragnie pełni władzy, to może nawet wyłączyć ESP, by poznać granice dynamicznych możliwości Insignii GSi. NIE PRÓBUJ TEGO Z DZIEĆMI NA POKŁADZIE!
Radek Pszczółka