Formularz kontaktowy

Zostaw swoje dane
i umów się na jazdę próbną

  lub
Facebook


Najnowszy film
Hyundai Nexo to przyszłość motoryzacji. Na razie niestety teoretycznie

hyundai_nexo_70

O napędzie wodorowym Hyundaia pisałem już na blogu, ale koreański producent zaprezentował nową generację samochodu. Poznajcie Hyundaia Nexo oraz jego technikę. Spróbujmy sobie także odpowiedzieć na pytanie: czy auto na wodór ma sens?

Czym jest auto na wodór?

W przypadku takich samochodów jak Hyundai Nexo czy wcześniejszy Hyundai ix35 Fuel Cell, określenie „samochód na wodór” jest nieco mylące. Wodór może być wykorzystywany jako paliwo do tradycyjnego silnika, i takie eksperymenty były prowadzone, ale też służy to zasilania ogniw wodorowych, tak jak właśnie w Hyundaiach. Te z kolei wytwarzają energię elektryczną, która zasila elektryczne silniki napędowe.

Wodór się tankuje do samochodu, ale nie jest on paliwem w tradycyjnym rozumieniu. Auto na wodór ma napęd elektryczny.

Wodór się tankuje do samochodu, ale nie jest on paliwem w tradycyjnym rozumieniu. Auto na wodór ma napęd elektryczny.

Dlatego też właściwym byłoby określenie „auto elektryczne z ogniwami paliwowymi”. Wodór nie jest tu bowiem bezpośrednio, ale jedynie pośrednio paliwem. Natomiast samochód ma napęd elektryczny.

Dla zainteresowanych, w skrócie opiszę jak powstaje prąd z wodoru w samochodzie. W ogniwach paliwowych wodór dostarczany ze zbiorników rozpada się na protony i elektrony. Strumień elektronów powstały z ogniw paliwowych dostarcza energię elektryczną, a reakcja protonów z cząsteczkami tlenu z atmosfery generuje ciepło i wodę. Prąd stały wytwarzany przez ogniwa trafia do przetwornika napięcia, w którym zostaje przekonwertowany na przemienny prąd wielofazowy. Ten ostatni jest następnie konwertowany na moment obrotowy napędzający bezpośrednio koła pojazdu. Nadmiar wytworzonej energii zostaje zmagazynowany w akumulatorach umieszczonych pod podłogą.  Jest ona wykorzystywana w razie zapotrzebowania na wyższą moc.

hyundai_nexo_15

Gdzie jest postęp?

Hyundai Nexo, którego pierwsze oficjalne zapowiedzi pojawiły się już w 2017 roku, jest pierwszym samochodem seryjnym tej marki od podstaw zbudowanym jako wodorowy. W przeciwieństwie do ix35 Fuel Cell, który był – jak sami wiecie – zwykłym samochodem spalinowym, ale dostosowanym do napędu elektrycznego z ogniwami paliwowymi. Dzięki temu, że Nexo był projektowany wyłącznie w tym kierunku, ma pewną przewagę nad starszym bratem.

hyundai_nexo_18

Zbiorniki na wodór są lżejsze i mają konstrukcję pozwalającą na szybkie tankowanie. Napęd ma większą moc – 120 zamiast 100 kW. Bateria magazynująca energię elektryczną też ma większą wydajność energetyczną – 40 zamiast 24 kWh. I wszystkie te podzespoły można było zabudować tak, by samochód zapewniał odpowiednią przestrzeń w kabinie oraz dobre prowadzenie. Dynamika znacznie się poprawiła. Przyspieszenie do setki trwa 9,5 s, czyli o 3 s krócej. Natomiast szacowany zasięg wg. norm NEDC to aż 800 km, czyli o 200 km większy. Pomijając już fakt, że Nexo jest samochodem większym i przestronniejszym od ix35. Ale to nie wszystko.

Hyundai Nexo jest samochodem autonomicznym na poziomie czwartym, co oznacza pełną samodzielność. Podczas jazdy uwaga kierowcy nie jest konieczna dla zachowania bezpieczeństwa, a pojazd musi być w stanie bezpiecznie przerwać podróż, tj. zaparkować, jeżeli kierowca nie podejmie kontroli, gdy sytuacja tego wymaga.

hyundai_nexo_565

Czy napęd wodorowy ma sens?

Napęd wodorowy, czysto teoretycznie, jest paliwem przyszłości i wydaje się być najlepszą alternatywą dla paliw kopalnych. Przetwarzanie go na prąd jest czyste, a samochód jeździ bezszelestnie i bezemisyjnie. Pozostaje tylko kwestia… pozwolenia na rozwój tej technologii? Myślę, że to dobre określenie.

Natomiast obecnie samochód z ogniwami paliwowymi nie ma sensu i może być jedynie traktowany jako ciekawostka. Powód? 50 stacji tankowania wodoru w Europie, zero w Polsce i najbliższa w Berlinie. Do tego nikłe szanse na zmianę tej sytuacji w ciągu następnych kilku lat.

hyundai_nexo_172

Hyundai Nexo kosztuje ok. 70 tys. euro, czyli ok. 300 tys. zł. Za tę cenę można kupić w pełnie elektryczne auto o podobnych gabarytach, choćby takie jak Hyundai Kona Electric z mocniejszym napędem. Jednak nie ma co popadać w pesymizm. Jeśli kiedyś pozwoli się korzystać z technologii wodorowej, Hyundai będzie jedną z niewielu marek, która ma nie tylko gotowy pojazd, ale też doskonale opanowała tę dziedzinę techniki.



Wróć