W czasach, gdy pick-upy coraz częściej udają SUV-y, ISUZU D-MAX pozostaje wierny temu, co robi najlepiej – jest tradycjonalistą i twardzielem. W nowej odsłonie modelu na 2025 rok producent nie pokusił się o designerskie fanaberie.
Nowe ISUZU to wciąż samochód, który powstał, by niezawodnie służyć kierowcy przez lata, a niekoniecznie „robić wrażenie”. Zobacz nasz test!
Obejrzyj test wideo I zobacz D-MAX-a w akcji
Wół do ciężkiej pracy
Na pierwszy rzut oka ISUZU D-MAX wygląda masywnie i solidnie. Wysoko poprowadzona maska, stalowy grill i kanciaste przetłoczenia nie pozostawiają wątpliwości – to samochód, który ma być narzędziem, a nie elektronicznym gadżetem.
Najnowszy D-MAX pozostaje wierny sprawdzonej, klasycznej konstrukcji typu body-on-frame, która przekłada się na wysoką wytrzymałość i lekkość jazdy w każdych warunkach.
Testowana przez nas wersja posiadała podwójną kabinę, ale ISUZU D-Max oferuje również wersje z kabiną pojedynczą i wydłużoną. To świetna wiadomość — bez problemu dopasujesz konfigurację do swoich potrzeb — przewożenia ludzi, sprzętu albo wszystkiego naraz.
Co istotne, maksymalna masa ładunkowa D-MAX wynosi ponad 1 tonę, a maksymalna masa zespołu pojazdów (czyli D-Maxa np. z przyczepą, ładunkiem) do 6 ton. Do tego napęd 4×4, duży prześwit i silnik diesla pod maską – czyli dokładnie to, czego oczekuje się od auta do ciężkiej roboty.

Diesel rodem z lat 90.
Pod maską nowego ISUZU D-MAX pracuje niezawodny silnik Diesla o pojemności 1.9 litra, mocy 163 KM i 360 Nm momentu obrotowego. Nie jest to jednostka, która zachęca do sprintów, ale nie to jest jej zadaniem. Celem nowego pick-upa jest siła, wytrzymałość i przewidywalna praca przez długie lata.
Z ładunkiem powyżej 1 tony i przyczepą o masie do 3,5 tony D-MAX radzi sobie z niezwykłą godnością. Skrzynia biegów – klasyczny „automat” o sześciu przełożeniach – czasem przeciąga zmiany, ale robi to spokojnie i bez szarpania. W sam raz dla kierowców, którzy nie chcą się martwić serwisowaniem nowoczesnych, przekombinowanych układów, a przy okazji potrafią docenić charakter aut z lat 90’.
Na autostradzie ISUZU D-MAX bez problemu, choć nieco opornie rozpędzi się do 140 km/h. Bez ładunku można osiągnąć spalanie na poziomie 8 l/100 km. Dla tak dużego, ciężkiego auta – wynik bardzo dobry.

Tradycjonalista z klasą
Niezależnie od konfiguracji, surowy z zewnątrz ISUZU D-MAX, w środku imponuje przestronnością i komfortem jazdy. Miejsca tu nikomu nie będzie brakować. Bez problemu przewieziesz nim wygodnie całą rodzinę wraz z bagażami nawet na koniec świata lub ekipę budowlaną ze sprzętem.
- Wnętrze auta jest użytkowe i dobrze przemyślane
- Mamy tu porządne, wygodne fotele i czytelne zegary
- Świetnie działa system multimedialny z 9-calowym ekranem dotykowym i obsługą Android Auto oraz Apple CarPlay w wersji bezprzewodowej
- Nie brakuje też praktycznych schowków
- Materiały – choć twarde, rodem z lat 90. – są trwałe i łatwe do utrzymania w czystości

Zarówno do miasta, jak i w dziki teren
D-MAX nie jest jednak tylko ładownym „nosicielem gratów”. Przy tych gabarytach (ponad 5,2 m długości) auto okazuje się zadziwiająco zwrotne i prowadzi się zaskakująco pewnie. Nawet w mieście można się nim przemieszczać bez stresu – pomaga wysoka pozycja za kierownicą, która w trakcie wykonywania manewrów daje poczucie kontroli i poprawia widoczność.
Niezwykle miękkie zawieszenie spokojnie tłumi wszelkie nierówności, a dzięki grubym, balonowym oponom, jazda po najbardziej dziurawej drodze jest przyjemnie relaksująca. Jasne, na ostrych zakrętach auto nie ma sportowego zacięcia – dynamiczna jazda przypomina raczej kołysanie łodzi niż agresywną wyścigówkę, ale to niska cena za taką wygodę jazdy i wytrzymałość.
Na 18-calowych felgach ISUZU fabrycznie montowane są solidne opony w rozmiarze 265/60 R18. To zestaw, który spokojnie poradzi sobie z wysokimi krawężnikami, szutrami i błotem pośniegowym. Ten samochód naprawdę nie boi się ciężkiej pracy – niezależnie od nawierzchni. Wersja Arctic Trucks AT35 oferuje dodatkowe modyfikacje, takie jak podniesione zawieszenie i większe opony, co zwiększa prześwit i jeszcze bardziej poprawia możliwości terenowe ISUZU D-MAX’a.
Co ważne – wszystko działa intuicyjnie. Nie trzeba mieć doświadczenia z rajdów Dakar, żeby bezpiecznie wyjechać z lasu, budowy czy drogi leśnej po deszczu.

ISUZU D-MAX zadba o Twoje bezpieczeństwo
Nowoczesne systemy wspomagania jazdy? Oczywiście. Ten użytkowy twardziel oferuje wszystko, co dziś uznaje się za standard: asystenta pasa ruchu, adaptacyjny tempomat, rozpoznawanie znaków, monitorowanie martwego pola i automatyczne hamowanie awaryjne. Wersje z podwójną kabiną posiadają dodatkowo centralną poduszkę powietrzną, zwiększającą bezpieczeństwo pasażerów.
Komu spodoba się ISUZU D-MAX?
Jeśli szukasz luksusowego SUV-a z dodatkiem paki – ten model nie jest dla Ciebie. Ale jeśli lubisz auta, które mówią szczerze: „Nie jestem ładny, ale zrobię robotę”, to najpewniej właśnie znalazłeś swojego towarzysza.
ISUZU D-MAX nie próbuje być modny i nie udaje cyfrowego gadżetu na kołach. To narzędzie – z krwi i kości. Z plastikiem w kabinie, reflektorami pamiętającymi pierwsze wyprawy w teren i wnętrzem, które przypomina, że auto kiedyś służyło do jazdy, nie do klikania. Ten samochód nie będzie głaskał Cię masażem fotela, ale pojedzie tam, gdzie zwykły crossover poprosi o pomoc traktor. To wół roboczy z charakterem, który nie boi się ani błota, ani ciężkiej pracy.
ISUZU D-MAX to propozycja dla kierowców, którzy stawiają na wytrzymałość zamiast bajerów i cenią sobie prostotę, która działa. A jeśli przy okazji chcesz zawieźć dzieci do szkoły w stylu rodem z australijskiego Outbacku – śmiało. D-MAX się nie obrazi, on po prostu pojedzie.
Odwiedź stronę ISUZU PGD Warszawa i poznaj pełną ofertę modelu D-MAX 2025!