Test Forda Puma okazał się rozważaniem, jaki powinien być crossover. Samochody segmentu B muszą się wyróżniać „wesołą buźką” i atrakcyjną stylistyką. Powinny być, uniwersalne zarówno ze względu na wymiary zewnętrzne, jak i na wielkość wnętrza. Zalecane też, aby cechowały się ekonomicznym zużyciem paliwa. A jakie powinny być wersje crossover?

Modele crossover nie są pomniejszonymi modelami SUV, które wygodnie i pewnie przewiozą nas w gorszych terenach. To raczej wersje osobowe klasy minivan, które mają zapewnić odpowiedni komfort jazdy i widoczność. Obecnie jednak modele minivan ustąpiły miejsca wersjom mającym terenowy styl. Właśnie tak narodził się crossover.

Kwintesencją tego projektu jest Ford Puma. Ford zaakcentował w nim wszystkie cechy crossovera, chociaż projektanci pokusili się o nową interpretację stylu. Zatem zapraszamy w świat Pumy.

Oto Test Forda Pumy 1,0 EcoBoost w wersji z przekładnią automatyczną.

Sylwetka z zawadiacką minką

Testowany Ford Puma reprezentuje architekturę segmentu B. Dzięki wielkości płyty podłogowej i optymalnego rozstawu osi i kół, udało się wypracować proporcje typowe dla crossovera. Jednakże Puma zaprzecza trendom stylistycznym rozpowszechnionym w wersjach crossover. Zamiast płaskich kubistycznych form, zrealizowano inną stylizację. Nisko poprowadzona i opadająca linia dachu oraz mocno nachylony słupek A, nadają temu Fordowi dynamiczną formę bryły. Tworzy to ekspresję, jakiej brak w wersjach konkurentów. Dodatkowo wyraziste nadkola podkreślają sportowy charakter. Rzucający się w oczy front, zwraca też uwagę na wysoko osadzone, zaprojektowane misternie reflektory o kształcie przypominającym kanoe.

Prezentowany model to ST Line, dlatego wyróżnikiem są także:

  • reflektory projekcyjne LED, ze światłami do jazdy dziennej i światłami mijania w technologii LED;
  • przedni zderzak lakierowany w kolorze nadwozia, w stylizacji ST-Line;
  • 18-calowe koła o specjalnych obręczach;
  • osłona chłodnicy, która wyróżnia się matowymi czarnymi elementami dekoracyjnymi oraz obwódką z czarną, połyskującą powłoką;
  • takie same ramki otaczają lampy przeciwmgłowe;
  • większy i bardziej praktyczny spojler dachowy.

Zadbano także o odpowiednie opracowanie dodatków pod względem aerodynamicznym. Diodowe światła przeciwmgielne są zintegrowane z przednimi kratkami dyfuzorów. Dyfuzory te kierują przepływ powietrza obok przednich kół, aby zmniejszyć turbulencje i poprawić aerodynamikę.

Funkcjonalność to drugie imię testowanej Pumy

W przypadku małych modeli, zawsze najważniejszym czynnikiem jest zagospodarowanie wnętrza. Ten Ford ma wiele rozwiązań które zwiększają jego możliwości transportowe.

Oferuje też największą w klasie pojemność bagażnika o wartości 456 litrów.

Bagażnik skrywa także „Ford MegaBox”. To schowek, który umożliwia przewóz w pozycji pionowej wyższych i mniej stabilnych przedmiotów. Jeżeli mamy np. przewieźć  rośliny doniczkowe o wysokości 115 cm, czy choinkę w doniczce, aby udekorować ją na święta, to testowa Puma jest do tego stworzona. Schowka można także używać do przewozu zabrudzonego sprzętu sportowego lub ubłoconych butów, po powrocie z łowiska. Syntetyczne wykończenie schowka MegaBox oraz korek odpływowy w jego dnie umożliwiają szybkie i bezproblemowe umycie jego powierzchni.

Funkcjonalność gwarantuje także regulowana podłoga bagażnika, której wysokość można zmieniać jedną ręką i dostosowywać do wymiarów i masy przewożonego bagażu.

Załadunek bagażu do nowej Pumy jest banalnie prosty dzięki zastosowaniu bezdotykowej techniki otwierania bagażnika za pomocą prostego ruchu stopy pod tylnym zderzakiem.

Wersja posiada również innowacyjną półkę bagażnika, zintegrowana z pokrywą bagażnika.
Po otwarciu klapy unosi się ona razem z nią, umożliwiając łatwy dostęp do wnętrza. Rozwiązanie takie pozwoliło wyeliminować stosowanie dodatkowych wsporników bocznych. Dzięki swej elastycznej konstrukcji, po zamknięciu pokrywy bagażnika półka potrafi odkształcać się na większych ładunkach, które wystają powyżej jej normalnego położenia.

Wnętrze? W Pumie ST Line mamy wszystko

Podchodzimy do testowanego Forda Puma i otwieramy drzwi. Trzeba przyznać, że Puma to idealny model dla osób lubiących wygodnie zajmować miejsce. Podczas zajmowania miejsca, aby usiąć w fotelu, nie musimy bowiem zapadać się w fotel czy „gimnastykować się, wyginając kręgosłup”. Siedzisko fotela jest wysoko, wystarczy jedynie wsunąć biodra do samochodu i usiąść. Podobnie jest z przypinaniem dziecka w foteliku. Możemy usadzić pociechę bez zbędnej ekwilibrystyki i narażania kręgosłupa na wygięcie w agrafkę.

Fotele przednie w wersji ST Line mają delikatnie sportowy styl i dobrze przytrzymują ciało siedzącego. Fotel ma też duży zakres regulacji i każdy doskonale ustawi miejsce pracy kierowcy.

Z tyłu, konstrukcja siedziska w drugim rzędzie także ułatwia wsiadanie i wysiadanie. Ponadto oparcia obu przednich foteli zaprojektowano tak, aby dzięki ich płaskiej formie z zagłębieniem zyskać jak najwięcej przestrzeni dla kolan pasażerów drugiego rzędu.

Sportowy styl

Testowy Ford Puma ST-Line wyróżniał się dodatkowo m.in. spłaszczonym u dołu wieńcem kierownicy oraz charakterystycznymi czerwonymi przeszyciami, dostępnymi w wersji z opcjonalną, częściowo skórzaną tapicerką foteli. Sportowy klimat wnętrza podkreśla również charakterystyczna czarna podsufitka.

Ale efektowne wykończenie to jedno. Dla wielu ważniejszy jest poziom rozrywki i łączności. Także w tym wypadku nie odczujemy rozczarowania.

System nawigacji satelitarnej z Ford SYNC 3 i DAB+, FordPass Connect z modemem GSM oraz 12.3″ kolorowy, cyfrowy i konfigurowalny wyświetlacz na tablicy zegarów stawiają Forda Pumę wśród modeli Forda z górnej półki.

Test Forda Puma, czyli sprawdzam

Testowany model miał silnik benzynowy EcoBoost o pojemności 1 litra i o mocy 125 KM, który współpracował z nową siedmiobiegową, dwusprzęgłową, automatyczną przekładnią.
W efekcie jazda tym modelem była ekonomiczna, dynamiczna, oszczędna i komfortowa. Jak to zrealizowano?

Silnik wyposażony jest w system dezaktywacji cylindra dla silnika trójcylindrowego. Ten zaprojektowany przez Forda system, automatycznie wyłącza z pracy jeden z cylindrów, gdy pełna pojemność skokowa nie jest potrzebna. Podczas jazdy wybiegiem lub jazdy z niewielkim zapotrzebowaniem na moc, jedziemy zatem oszczędniej

Jednostka 1,0 ma turbodoładowanie, dzięki czemu moment obrotowy wynosi 170 Nm w zakresie 1400-4500 obr/min. Osiągi prezentowanego Forda Puma to; prędkość – 190 km/h i przyspieszenie 9,6 sek.

Technologia napędowa EcoBoost Hybrid wspomaga benzynową jednostkę 1.0 EcoBoost przy pomocy zintegrowanego, napędzanego paskiem urządzenia BISG, które łączy w sobie funkcję rozrusznika i generatora.

Warto bliżej poznać tę technologię hybrydową

Standardowy alternator został zastąpiony zintegrowanym rozrusznikiem-generatorem BISG (belt integrated starter generator). Umożliwia on podczas wytracania prędkości odzyskiwanie energii, którą wykorzystuje się do ładowania chłodzonej powietrzem 48woltowej baterii akumulatorów litowo-jonowych.

BISG działa również jako silnik elektryczny, płynnie „oddając” zmagazynowaną energię do wzmocnienia momentu obrotowego podczas normalnej jazdy i przyspieszania. Służy też do zasilania osprzętu elektrycznego pojazdu.

Jego dwa główne zadania to:

  • Dostarcza jednorazowo do 50 Nm momentu obrotowego, zmniejszając obciążenie silnika benzynowego.
  • Uzupełnienie momentu obrotowego o 20 Nm powyżej poziomu osiąganego przez sam silnik benzynowy przy pełnym obciążeniu.

Wpływa to na podniesienie dynamiki i obniżenie zużycia paliwa. Model testowy zużył w mieście 5,6 l/100 km (trasa w mieście to 186 km). Na całej trasie podczas testu, wnoszącej 1115 km, prezentowany Ford Puma zużył 6,5 l/100 km

Na uwagę zasługują także „zmienne tryby jazdy”. Ich wybór następuje przyciskiem między fotelami. Umożliwiają one kierowcy dostosowanie pracy samochodu do warunków drogowych, pogodowych i terenowych. Kierowca może wybierać spośród trybów Normal, Eco, Sport, Droga nieutwardzona i Śliska nawierzchnia, zobrazowanych grafiką dostosowaną do jego specyfiki, prezentowaną na wyświetlaczu. Po zmianie trybu, system ingeruje w dynamikę przyspieszania, chwilę w jakiej nastąpi przełączenia przełożeń skrzyni oraz wpływa na działanie ESP i klimatyzacji.

Dla kogo ta Puma?

Wersje crossover są przeznaczone dla ludzi szukających małego samochodu, którym swobodnie można poruszać się po mieście, ale oferującego większy komfort niż klasyczne modele segmentu B jak choćby Fiesta.

Mają one bowiem wyższą pozycję siedzącą, co przekłada się na wyższy komfort zajmowania miejsca i lepszą widoczność. Oferują też nieznacznie podwyższone nadwozie i większe koła, co odczujemy prze wjeździe na krawężnik i podczas jazdy zimą na nieodśnieżonych parkingach. Posiadają również większe wnętrze, ze względu na zastosowanie ułożenia foteli jak w minivanie.

Wreszcie bryła crossovera jest obecnie najpopularniejszą formą nadwozia. Jeżeli dodamy do tego fantastyczny styl Pumy, to z pewnością jest to propozycja, która spodoba się wielu klientom.

 Zobacz szczególowy CENNIK

Bogusław Korzeniowski

Poprzedni wpis Następny wpis