[wpis]Rajd Finlandii – WRC (Ford)[/wpis]
Rajd Finlandii nie był łaskawy dla największego faworyta – Mikko Hirvonena. Po raz kolejny ta świątynia rajdów została zbezczeszczona przez pewnego Francuza.

Pierwszy dzień okazał się bardzo pechowy dla kierowcy fabrycznego zespołu Forda – Mikko Hirvonena. Już na pierwszym odcinku specjalnym, na jednym z zakrętów, w jego Fieście nagle zgasł silnik i w efekcie Fin wylądował na drzewie. Na szczęście udało się uniknąć poważnych uszkodzeń, dzięki czemu wrócił do walki. Jednak spora starta spowodowała spadek na koniec dnia na 34 miejsce.

Mikko był wściekły, ale się nie poddawał. Drugiego dnia jego tempo było poza zasięgiem konkurentów, dzięki czemu ten etap kierowca Forda skończył na 6 miejscu! Na pozycji lidera zmieniali się kierowcy Citroena, którzy chcąc zająć „dobrą pozycję” startową do trzeciego etapu, zaczęli kombinować. Loeb spóźnił się na start, a Ogier odczekał swoje i spadł na 2 miejsce. Najlepiej na tym wszystkim wyszedł Jari-Matti Latvala. Drugi kierowca Forda cały czas utrzymywał się w czołówce, a na koniec dnia pozostał na swoim 3 miejscu, ale ze stratą jedynie 2,6 s do lidera.

Trzeci dzień okazał się zaskakująco dobry dla startującego jako pierwszego Sebastiena Loeba. Francuz wygrał pierwszy oes, pokazując, że cały ten cyrk ze zamianą miejsc nie miał sensu. Nadal strasznie mocno cisnął Hirvonen, który wziął na celownik Madsa Ostberga jadącego prywatną Fiestą RS WRC.
Sebastien Ogier po raz kolejny musiał przyznać, że jeszcze nie potrafi utrzymać tempa mistrza świata, a Latvala już ostrzył pazury na drugą pozycję. Dostał ją w prezencie, gdy Ogier przebił oponę. Natomiast Hirvonen po połknięciu Ostberga mierzył w Pettera Solberga. Pod koniec dnia odebrał mu 4 miejsce.

Ostatni odcinek specjalny Power Stage wygrał Hirvonen, a drugi był Latvala, dzięki czemu kierowcy Forda zgarnęli dodatkowe punkty. Nie zmieniło to jednak nic w klasyfikacji generalnej i zwycięzcą Rajdu Finlandii został Sebastien Loeb, przed Latvalą i Ogierem. Wielka szkoda, że Hirvonen miał takiego pecha na samym początku, bo moglibyśmy mieś wspaniały pojedynek dwóch Finów z dwoma Francuzami o honor Finlandii.