Patrząc na zdjęcie tego samochodu, myślicie, że to kolejne zwykłe auto do miasta. Owszem, ma ciekawy design nawiązujący nawet do modeli marki Mini, ale to nadal klasa B. Otóż nie, tak naprawdę to jedyne takie auto w swoim segmencie. Dlaczego?

Aby zagadka nie była taka prosta, na początek kilka informacji z kart historii. Zaprezentowana w latach 80. pierwsza odsłona tego modelu była mdła i bezpłciowa, przez co nie sprzedawała się dobrze poza Japonią.

Suzuki jednak bardzo chciało zachęcić Europejczyków do kupowania tego modelu i przy okazji premiery nowej generacji ogłoszono, że oprócz fabryk w Japonii i Ekwadorze Swift II będzie również produkowany na Węgrzech. Miało to oczywiście zmniejszyć koszty jego wytwarzania i wpłynąć korzystnie na cenę. Ze względu na budżetowy charakter auto dobrze sprzedawało się m.in. na Węgrzech i w Polsce.

Kolejna, III już generacja to kompletna zmiana wizerunku. Samochód został zaprezentowany w 2005 roku, a już 3 lata później przeszedł gruntowną modernizację i jako IV generacja sprzedawany jest nadal.

Jakie silniki mogą napędzać to małe japońskie auto? W ofercie są 3 benzyniaki: 1,3 l (92 KM), 1,5 l (102 KM) i 1,6 l (125 KM); oraz jeden diesel 1,3 DDiS (70 KM). Wybór co prawda nie jest tak bogaty jak w przypadku Mini (w końcu to nie klasa premium), ale z pewnością oferowane jednostki napędowe są bardziej trwałe niż w brytyjskiej konstrukcji.

Śmiało można polecić właściwie każdy silnik. A jak jest z dynamiką? Decydując się nawet na najsłabsze motory, nie będziemy na nią narzekać. Prawdziwą perełką jest jednak topowa 125-konna wersja Sport. Może daleko temu autu do sportowych osiągów, ale przyjemność z jazdy ze względu na niewielkie gabaryty jest naprawdę spora. Wybierając tę odmianę, trzeba się jednak liczyć z tym, że spalanie podczas dynamicznej jazdy w mieście może dojść do 12-13 l/100 km.

Coraz częściej już w kilkuletnim aucie zaczynają szwankować jednostki napędowe. Na szczęście w Suzuki Swifcie III zastosowano silniki o prostej budowie, dzięki czemu nawet w egzemplarzach z początkowej fazy produkcji nie ma poważnych usterek.

Właśnie dlatego polecam każdą jednostkę napędową dostępną w ofercie Suzuki Swifta III. Jeżeli chodzi o benzyniaki, to nawet podstawowy motor zapewnia już całkiem przyzwoite osiągi jak na tak niewielkie auto. Osoby lubiące szybsze bicie serca powinny wybrać wersję Sport, która rozpędza się od zera do 100 km/h w 8,9 s. Oszczędni powinni wybrać motor wysokoprężny produkcji Fiata, który potrafi przejechać 100 km na 4-5 litrach oleju napędowego.

Skoro jesteśmy już przy silniku, warto wspomnieć też o przeniesieniu napędu. Właśnie to wyróżnia Suzuki Swifta na tle konkurentów. O czym dokładnie mowa? Oczywiście o napędzie 4×4, który jest dostępny dla wybranych wersji. Większość z nich ma napęd na przód.

W ofercie znajdują się są 3 przekładnie: 5-biegowa ręczna oraz 4- lub 5-stopniowa automatyczna. Samochód produkowany był w 3- i 5-drzwiowej wersji, a w testach zderzeniowych Euro NCAP otrzymał najwyższą notę 5 gwiazdek.

Najpoważniejszą usterką spotykaną w tym modelu jest uszkodzenie łożysk w skrzyni biegów – ceny takiej naprawy zwykle wynoszą około 1500 zł. Spotykane są także przypadki pojawiania się luzów w przekładni kierowniczej.

Jakie są najczęstsze usterki w Suzuki Swifcie III? Największym mankamentem jest niezbyt dobre zabezpieczenie antykorozyjne. Przed zakupem dokładnie obejrzyjmy pod tym kątem całą karoserię. Japończycy przeprowadzili w związku z tym nawet akcję serwisową, ale niestety zdarzają się egzemplarze z taką wadą.

Problemy sprawiają również przeciekające amortyzatory, górne mocowania kolumn MacPhersona, łączniki stabilizatorów, a także elektryka i elektronika (immobilizer, centralny zamek, systemy ABS oraz ESP). Nie są to jednak poważne usterki.

Suzuki Swift III to poręczne miejskie auto z ciekawym wyposażeniem dodatkowym (napęd 4×4), o interesującej stylizacji. Ma wysoki poziom niezawodności, więc posłuży parę dobrych lat. Jedyne mankamenty to drogie części zamienne i trochę zbyt ciasne wnętrze. Najtańsze egzemplarze Swifta III można kupić już za 25 000 zł, bezpieczniej będzie jednak wydać trochę więcej.

Poprzedni wpis Następny wpis