W obecnym świecie motoryzacji mamy wielkie bogactwo powszechnie stosowanych napędów – od tych, które znamy ponad 100 lat po takie, które dopiero zyskują na popularności. Cała branża dąży jednak do elektryfikacji, ale zanim przejdziemy na całkowicie elektryczne napędy, przystankiem w tym dążeniu jest hybryda typu plug-in. Choć w mojej opinii już w tym miejscu powinniśmy się zatrzymać na kilkadziesiąt lat. Nawet śmiem przypuszczać, że tak będzie.

Co to jest hybryda plug-in?

Jest to napęd samochodu składający się z silnika spalinowego i przynajmniej jednego elektrycznego – może być więcej. Tak jak w hybrydzie tradycyjnej, ale z dwiema zasadniczymi różnicami. Po pierwsze, napęd elektryczny jest znacznie mocniejszy i bez trudu pozwala pojazdowi rozwinąć prędkość powyżej 100 km/h oraz utrzymać ją przez dłuższy czas. A to dlatego, że bateria samochodu jest znacznie pojemniejsza, co pozwala na magazynowanie większej ilości energii potrzebnej dla mocniejszego silnika. Dodatkową zaletą dużej baterii jest możliwość przejechania dystansu kilkudziesięciu kilometrów. Niestety z racji swojej dużej pojemności bateria nie może być efektywnie naładowana podczas jazdy. Dlatego drugą i w zasadzie podstawową cechą hybrydy plug-in jest – jak wynika z nazwy – możliwość podłączenia go do sieci celem naładowania (plug – wtyczka).

Hyundai IONIQ 2019

Można nawet przyjąć założenie, że hybryda plug-in to częściowo (tymczasowo) samochód elektryczny, ponieważ umożliwia jazdę bezemisyjną. Zwykle energii wystarcza na pokonanie dystansu 30-50 km, co sprawia, że jeżdżąc przeciętnie w mieście, nie ma potrzeby używania silnika spalinowego. Tego typu pojazd daje jeszcze większe możliwości.

Na przykład umieszczenie silnika elektrycznego przy tylnej osi – przy silniku spalinowym napędzającym przednią –  skutkuje stworzeniem napędu na cztery koła. Nie ma więc potrzeby budowania całego skomplikowanego zespołu napędowego z wałem napędowym oraz odpowiednią skrzynią rozdzielczą. Można powiedzieć, że układ plug-in daje możliwość “zainstalowania” napędu na cztery koła w pojazdach, które takiego napędu nie mają – przykładem jest choćby niedawno zaprezentowany Opel Grandland X Hybrid4.

Dlaczego hybryda plug-in to obecnie najlepsze źródło napędu?

Patrząc na motoryzację bardzo szeroko oraz z punktu widzenia przeciętnego użytkownika, napęd plug-in daje zalety posiadania auta spalinowego oraz elektrycznego, a także możliwość wykorzystania jednego bądź drugiego dokładnie tam, gdzie jest to najbardziej przydatne i akceptowane. W mieście można skorzystać z napędu elektrycznego, przyczyniając się do zmniejszenia zanieczyszczeń właśnie na tym obszarze, natomiast w trasie, na długim dystansie, nie ma potrzeby korzystania ze wciąż niezbyt powszechnych ładowarek. Inna sprawa, że nawet rozpowszechnienie ładowarek na wielu trasach nie rozwiąże problemu zaopatrzenia w energię milionom aut elektrycznych. To może, a nawet jest obecnie największa przeszkoda w pełnej elektryfikacji transportu. Gdyby dziś wszyscy mieli auta elektryczne, to paradoksalnie nikt nie miałby prądu – światowe sieci by tego nie wytrzymały.

Nieduże i lekkie auto typu plug-in, jak na przykład Hyundai Ioniq, może przejechać wyłącznie na prądzie 50 km.
Nieduże i lekkie auto typu plug-in, jak na przykład Hyundai Ioniq, może przejechać wyłącznie na prądzie 50 km.

Popatrzmy teraz na przeciętnego użytkownika samochodu mieszkającego w mieście. Ma on możliwość naładowania akumulatora w jednym z punktów ładowania lub na parkingu w pracy, do której dojeżdża codziennie ok. 5-20 km. Dzięki temu jest spore prawdopodobieństwo, że zasięg wynoszący 30-50 km na prądzie w zupełności zaspokoi jego codzienne potrzeby. Paliwo będzie więc zużywał tylko okazjonalnie oraz wtedy, kiedy będzie chciał wyjechać za miasto.

Jeśli zostaliście przekonani do tego, że hybrydy sprawdzają się tylko w mieście, to mam dla was miłą niespodziankę. Napęd plug-in może być jeszcze lepszy dla mieszkańca wsi, który ma własny dom. Przede wszystkim dlatego, że nie jest uzależniony od dostępności ładowarek – na pewno ma własne gniazdko w domu lub w garażu. Co więcej, brak ograniczeń w tym zakresie skutkuje tym, że w każdej chwili, praktycznie zawsze po zakończeniu jazdy, może podłączyć takie auto do ładowania. To sprawia, że codzienne potrzeby związane z przemieszczaniem się – dojazd do pracy w mieście, dojazd na zakupy, dowożenie dzieci do szkoły – może realizować w całości lub w dużej części z wykorzystaniem napędu elektrycznego.

Opel Grandland X nie został stworzony jako pojazd z napędem na cztery koła, ale umieszczenie silnika elektrycznego z tyłu umożliwiło to.
Opel Grandland X nie został stworzony jako pojazd z napędem na cztery koła, ale umieszczenie silnika elektrycznego z tyłu umożliwiło to.

Dobrze skonstruowana hybryda plug-in z w pełni naładowanym akumulatorem pokona dystans 100 km, spalając przy tym ok. 2 l/100 km. Te katalogowe wartości, które wydają się nierealne, są w praktyce realne właśnie przy takim założeniu, że ładujemy baterie i pokonujemy tylko 100 km. Dlatego błędem producentów nie jest podawanie takiego wyniku, lecz jego opis jako “średnie zużycie paliwa”. Powinno być “przeciętne zużycie paliwa na dystansie do 100 km”.

Ile pali hybryda plug-in?

To najtrudniejsze pytanie, jakie można zadać, ponieważ wszystko zależy od sposobu eksploatacji. Nie “dużo zależy…” lecz dosłownie “wszystko”. Można w miesiącu pokonać dystans 1000 km ze średnim zużyciem na poziomie 0,5 l/100 km, a można też zużyć 12 l/100 km. Im krótsze jednorazowo pokonane dystanse oraz częstsze ładowanie akumulatora z sieci, tym niższe zużycie paliwa. Nie ma co ukrywać, że akurat hybrydy typu plug-in sporo palą w trasie przy wysokich i stałych prędkościach. Jednak podróżując drogami lokalnymi czy krajowymi, można być już miło zaskoczonym. Dzięki dużemu akumulatorowi da się przejechać niejedną miejscowość praktycznie bezemisyjnie i bez zużycia paliwa. Również w korku nie ma potrzeby korzystania z silnika spalinowego. Dlatego powtórzę: wszystko zależy od sposobu jazdy!

Volvo V60 T8 to samochód z mocą ok. 400 KM i świetnymi osiągami. Jeżdżąc nim na co dzień nie przekroczycie spalania 10 l/100 km. To możliwe tylko dzięki hybrydzie plug-in.
Volvo V60 T8 Twin Engine to samochód z mocą ok. 400 KM i świetnymi osiągami. Jeżdżąc nim na co dzień, nie przekroczycie spalania 10 l/100 km. To możliwe tylko dzięki hybrydzie plug-in.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden fakt, na który jeszcze uwagi się nie zwraca. Dzięki dużemu akumulatorowi hybryda plug-in może mieć naprawdę mocny silnik elektryczny, generujący od kilkudziesięciu do ponad 100 KM. Połączenie zaś takiego silnika z motorem spalinowym o mocy 150-200 KM daje bardzo dobre efekty w postaci osiągów. I tak na przykład zupełnie niepozorny, wspomniany wcześniej, Opel Grandland X Hybrid4 ma napęd o systemowej mocy ok. 300 KM. Kierowca Volvo V60 T8 Twin Engine, czyli typowego rodzinnego kombi, ma do dyspozycji ok. 400 KM mocy i może rozpędzić się do 100 km/h w czasie krótszym niż 5 s. I bez żadnego zażenowania powie, że jeździ hybrydą, a wszelkie żarty na temat kiepskich osiągów może spokojnie zignorować. W tym miejscu  ktoś może zadać pytanie: co z tego, przecież taką moc można osiągnąć również przy użyciu wyłącznie spalinowego silnika?

Otóż to, że owszem, można to zrobić, ale ja zadaję inne pytanie: ile wtedy będzie palił taki samochód? Czy wystarczy mu 5 l/100 km w trasie i 2 l/100 km w mieście podczas codziennej eksploatacji? No raczej nie. Nawet w najbardziej sprzyjających warunkach, jakie można sobie wyobrazić, tradycyjny silnik spalinowy o takiej mocy zużyje przynajmniej 3-krotnie więcej. Wspomniane Volvo V60 T8 przy stałej prędkości 140 km/h potrzebuje 10 l benzyny  na 100 km. Pokażecie mi 400-konny samochód z silnikiem benzynowym, który może pochwalić się takim wynikiem. Nawet dla diesla nie byłoby to łatwe, choć jest to możliwe.

Konkluzja może być więc taka, że poza tym wszystkim, o czym mówi się w reklamach, hybryda plug-in daje jeszcze jedno: wysoką moc przy rozsądnym zużyciu paliwa. A właściwie to powinienem napisać tak: wysoką moc i świetne osiągi w realiach, które zupełnie nie sprzyjają tym cechom. Jest jeszcze jedno – dzięki napędom plug-in można mieć duże i dynamiczne duże auto, które nie potrzebuje już paliwożernego i ciężkiego V8. Przykład? Choćby Ford Explorer, który niebawem wejdzie do sprzedaży.

Poprzedni wpis Następny wpis