Formularz kontaktowy

Zostaw swoje dane
i umów się na jazdę próbną

  lub
Facebook


Najnowszy film
Używany Mitsubishi Outlander II: uważaj na diesle i ciesz się niezawodnością

mitsubishi_outlander_232

Jeżeli szukasz solidnego, japońskiego SUV-a, który mógłby pełnić rolę samochodu rodzinnego, Mitsubishi Outlander może być strzałem w dziesiątkę. Drugą generację tego modelu można kupić już za ok. 20-25 tys. zł. Sprawdź czy warto i czego możesz się spodziewać.

Mitsubishi Outlander II produkowany w latach 2006-2012 to jeden z najlepszych SUV-ów w swojej klasie pod względem przestronności wnętrza i pojemności bagażnika. Co więcej, niektóre wersje tego samochodu mogą zabrać na pokład siedem osób. Choć został stworzony na szosę, to pomimo pokaźnych rozmiarów (4640 mm długości i 2670 mm rozstawu osi) nieźle radzi sobie na bezdrożach. Prowadzi się bardzo pewnie, kapitalnie tłumi nierówności i ma mocne, wydajne silniki.

Samochód przed liftingiem miał zupełnie inny przód

Samochód przed liftingiem miał zupełnie inny przód

Mądrze wybierz silnik

Początkowo pod maską Outlandera montowano dwa różne diesle. Pierwszy miał pojemność 2,0 litra i była to jednostka zapożyczona od Volkswagena (2.0 TDI PD). Oferowano ją do 2010 roku. Jest to silnik znany jako dość problematyczny (awarie głowic i pompowtryskiwaczy), ale w samochodach Mitsubishi spisuje się lepiej niż w Volkswagenach. Częściej psuje się układ doładowania. Nie jest też przesadnie drogi w naprawie, za to cieszą jego osiągi – 140 KM mocy i 310 Nm momentu obrotowego. Motor ten jest też ekonomiczny. Przy zakupie auta z tym silnikiem warto mieć udokumentowaną historię serwisową.

Od roku 2007 do 2010 oferowano równolegle diesla 2.2. Jest to z kolei silnik zapożyczony z francuskiego koncernu PSA. Cieszący się wysoką trwałością, dość dobrą niezawodnością, ale będący droższy w naprawach. Przykładowo, układ wtryskowy oparto o wtryskiwacze piezoelektryczne, ma też skomplikowany układ dolotowy i doładowania. Moc to 156 KM, a moment obrotowy wynosi maksymalnie 380 Nm. Kapitalny silnik o dobrych osiągach i wysokiej ekonomii.

mitsubishi_outlander_230

Zakup samochodu przedliftowego z reguły sprowadza się do tych dwóch wersji, bo benzyniaków 2.4 jest jak na lekarstwo. Wybór jest trudny. Motor 2.0 może generować częstsze awarie, ale da się je stosunkowo tanio usunąć. 2.2 jest zdecydowanie bardziej dopracowany, ale każda, nawet drobniejsza awaria może być bardzo kosztowna. Jeżeli chcecie kupić auto na dłużej, celowałbym w wersję 2.0.

Od 2006 do 2012 roku oferowano także motor benzynowy 2.4 MIVEC. Niestety podobnie jak diesel 2.2, ze względu na podatki w Polsce, był on drogi. To porządny silnik i świetna alternatywa dla diesli, jego moc to 170 KM, więc osiągi są w porządku, ale trzeba przyjąć średnio dwukrotnie wyższe zużycie paliwa. Liczyć się też należy z drobnymi i niezbyt częstymi awariami elektroniki sterującej. Sporadycznie trafiają się egzemplarze, które pobierają olej.

Oszczędniejszy i praktycznie wolny od jakichkolwiek usterek jest benzyniak 2.0 MIVEC, oferowany od 2010 roku, czyli w samochodach po faceliftingu. Zmieniono wówczas cały przedni pas na bardziej agresywny. Wycofano z oferty diesla 2.0 i zastąpiono go nową jednostką 2.3 produkcji Mitsubishi. Jest to bezwzględnie najlepszy i najmocniejszy (177 KM) diesel montowany w tym samochodzie. Bardzo niezawodny, trwały, ale też potencjalnie najdroższy w naprawach. Jednak jego niska awaryjność i duża wytrzymałość podzespołów pozwala wierzyć, że to właśnie ten silnik okaże się najbardziej ekonomiczny. Zwłaszcza, że przy dystrybutorze uzyskuje lepsze wyniki od pozostałych diesli.

autowp.ru_mitsubishi_outlander_us-spec_56

Wróćmy jednak jeszcze do silnika benzynowego 2.0, który jako jedyny w gamie był oferowany wyłącznie w specyfikacji przednionapędowej. Taki SUV dla mniej wymagających. Oczywiście Outlander przez to nie traci walorów wnętrza, ale nie prowadzi się już tak pewnie na śliskiej nawierzchni i nie nadaje się do jazdy po bezdrożach. Ponadto 147 KM mocy nie zachęca do dynamicznej jazdy. Motor odwdzięcza się za to rozsądnym zużyciem paliwa.

Co może się zepsuć w Outlanderze?

Poza silnikami, warto wiedzieć nieco więcej na temat układów napędowych. 4WD to prosty system oparty na elektromagnetycznym sprzęgle wielopłytkowym dołączającym bardzo szybko tylną oś. Jest to urządzenie sprawne, ale nie przepada za długotrwałą pracą. Oznacza to tyle, że przekopywanie się przez piaszczyste pole czy śnieżne zaspy może się zakończyć przegrzaniem sprzęgła i rozłączeniem napędu. Outlander pozwala kierowcy wybrać tryb 2WD, 4WD i Lock, czyli blokadę sprzęgła. Blokada ta nie działa wtedy, gdy sprzęgło ma podwyższoną temperaturę.

mitsubishi_outlander_warrior_17

W Mitsubishi Outlanderze stosowano dwa typy automatycznych skrzyń biegów. W parze z silnikami benzynowymi pracuje bezstopniowa przekładnia CVT, która jest dość trwała, ale intensywnie eksploatowana może się przegrzewać. Z kolei z francuskim silnikiem 2.2 DI-D współpracuje automat dwusprzęgłowy TC-SST. Jest świetny, ale jego serwis jest bardzo kosztowny. Najlepiej więc wybrać Outlandera ze skrzynią manualną.

Zawieszenie samochodu cechuje się stosunkowo wysoką trwałością ogólną, natomiast eksploatując auto na dużych nierównościach, trzeba się liczyć z szybkim zużyciem łączników i tulei stabilizatora oraz górnych mocowań amortyzatora. Większym problemem może być serwis podwozia, które ma tendencję do rdzewienia. W starszych autach korozja jest już dość mocno zaawansowana na wahaczach i połączeniach śrubowych, że trudno je odkręcić. Nadwozie jest dość odporne na rdzę, ale też warto obejrzeć je dokładnie. Kosztowne mogą być naprawy elektrycznego wspomagania układu kierowniczego.

Rynek używanych Outlanderów

autowp.ru_mitsubishi_outlander_uk-spec_28

Samochodów na rynku wtórnym nie brakuje, a przeważająca część to diesle. Niewiele ponad 10 proc. stanowią poszukiwane benzyniaki. Auta można kupić za ok. 20-25 tys. zł, a najładniejsze egzemplarze przedliftowe wycenia się na ok. 40 tys. zł. Od 30-35 tys. zł zaczynają się rozsądne samochody po liftingu. Za Outlandera warto zapłacić minimum 40 tys. zł, a za najładniejsze egzemplarze z ostatnich lat produkcji nawet 50 tys. zł.



Wróć