O co chodzi z tym tytułem? Zaklinam się, że nie napisałem go jako prostej, a może i prostackiej przynęty na klikanie, powszechnie znanej jako clickbit. Chcę skłonić nim do działania, które czasem lekceważymy, bo jest rutynowe, powtarzalne, często nie przynosi widocznych efektów w krótkim czasie. A bywa, że jest to działanie, które po czasie okazuje się niepotrzebne, gdyż zima przeszła bokiem. Tak, będzie to temat „Jak przygotować auto do zimy”, ale jak to już u nas bywało – w charakterze przypomnienia. A może niektórym wpis przyda się jako przedzimowa check lista czynności do wykonania, po których odhaczeniu zyskają pewność sprawdzenia/wykonania i spokój.
Nie ma co liczyć na to, że pogoda będzie łaskawa i okaże się, iż przygotowania nie były potrzebne. Żeby nie było tak jak z ubezpieczeniem auto-casco, które pewna grupa osób uznaje za zbyteczne, a potem przychodzi powódź. Refleksja, która przychodzi wraz z powodzią i utratą samochodu, jest już wtedy spóźniona.
Najkrótsza przedzimowa check lista zmotoryzowanych
Przygotowanie samochodu do zimy? Rutyna – powie lwia część kierowców. Chodzi jednak o to, byśmy nie padli ofiarami rutyny w złym tego słowa znaczeniu, tak jak padają akumulatory przy minus trzydziestu. Żeby radości z zimy nie popsuły nam problemy z samochodem, warto zweryfikować punkty, jakie znajdują sią na naszej liście kontrolnej. Oto ona (od A do Ż):
- akumulator
- odmrażacz do zamków
- opony
- płyn do spryskiwaczy
- pióra wycieraczek
- skrobaczka
- uszczelki
- żwirek dla kota.
Umieściłem na liście żwirek dla kota, żeby zwrócić uwagę na środki minimalizujące osiadanie pary na szybach. A silikonowy żwirek walczy z tym zjawiskiem bardzo skutecznie, ponieważ jako higroskopijny chłonie wilgoć, którą wnosimy do kabiny. Hasło „skrobaczka” proszę odhaczać wraz z włożeniem do auta nie tylko skrobaczki, ale także gąbki/szmatki do szyb. Tak żeby nie trzeba było skrobać szyb narzędziem zastępczym, na przykład kartą kredytową. Tym bardziej, że coraz rzadziej takie nosimy, gdyż płacimy telefonem albo zegarkiem. Te, wśród swoich wielu funkcjonalności, odmrażania szyb akurat nie mają, chociaż może kiedyś… Skoro mamy już akumulatorowe skrobaczki do szyb, to za chwilę możemy mieć skrobiące przystawki zasilane z telefonu.
Kto ma już akcesoria w promocji kupione, wszystko opanowane i odhaczone, może zająć się ostrzeniem nart lub deski. Młodych kierowców, dla których będzie to pierwsza zima z samochodem, zapraszam do dalszej lektury. Podobnie, jak osoby bardzo ostrożne i zapobiegliwe, które wolą jeszcze lepiej zadbać o swoje auto przed zimą.
Przedzimowe czynności okołosamochodowe rozszerzone
Przygotowanie auta do zimy najczęściej zaczynamy od opon, ponieważ zmieniamy je zanim spadnie śnieg lub mróz. Powszechnie przyjęło się, że temperaturą, przy której opony zimowe spisują się lepiej niż letnie, jest już siedem stopni powyżej zera. Ponieważ nawet przy kilku stopniach na plusie, mieszanka, z której wykonana jest opona zimowa, zapewnia lepszą sterowność i skuteczniejsze hamowanie. – Z rozmysłem podchodźmy do wskazówek w rodzaju „wymieńmy opony, jeśli średnia temperatura dobowa w ciągu kilku dni spada poniżej siedmiu stopni”, na jaką ostatnio gdzieś się natknąłem – prosi Mariusz Wróbel koordynator serwisu Mitsubishi Japan Motors w Warszawie. – Na co komu średnia temperatura dobowa, jeśli wyjeżdża z domu do pracy rano i wraca po zachodzie słońca, kiedy termometry wskazują ledwie kilka stopni powyżej zera? – pyta retorycznie. – Dopasujmy czas wymiany opon do swojego trybu użytkowania samochodu. Z wymianą opon lubimy zwlekać z uwagi na ich wyższe opory toczenia wpływające na hałas i zwiększenie zużycia paliwa. Nie przeszarżujmy jednak, żeby nie doświadczyć gwałtownego zużycia auta.
Drugim grubszym elementem, jaki zawiera przedzimowa check lista, jest akumulator, który z każdym rokiem eksploatacji traci na skuteczności. – Coraz częściej jeździmy samochodami z automatycznymi skrzyniami biegów – mówi nasz doradca. – Także w miejskich samochodach, jak Mitsubishi Space Star – podsuwam przykład. – A w takich przypadkach trudniej o doładowanie akumulatora w czasie jazdy na biegach niższych od optymalnych, co umożliwia skrzynia manualna. Dlatego osoby, których akumulatory nie należą do najmłodszych, Mariusz Wróbel zaprasza na sprawdzenie stanu baterii do serwisów Mitsubishi. O akumulator zdecydowanie warto zadbać, bo jeśli rano nie odpalimy samochodu, to… no właśnie. Dlatego w odniesieniu do akumulatora niezmiennie żywa jest prawda „pomyślmy o nim cieplej, zanim zrobi się zimniej”.

Elementy banalne, ale nie do zapomnienia
Zajrzałem na stronę jednego z producentów chemii samochodowej, żeby sprawdzić, czy pojawiły się jakieś nowości. Natrafiłem na poradę, która brzmi: „Pozbywaj się nagromadzonego śniegu, ściągając go najpierw z dachu samochodu”. Czy można wyobrazić sobie osobę odśnieżającą w innej kolejności? Ja nie będę tak „odkrywczy” w cudownych wskazówkach typu „Rób tak, a śnieg nigdy Cię nie zaskoczył!”. Jednak przepraszam, że napiszę teraz banały, ale proszę potraktować tych kilka zdań jako utrwalacz myśli, pamięci i rutyny. A czasem jako rozszerzenie pierwszego nasuwającego się skojarzenia, jakie budzi przedzimowa check lista Mitsubishi.
Odmrażacza do zamków nie zostawiajmy w samochodzie. Kiedy zamek zamarznie, bo go wcześniej nie zabezpieczyliśmy, łatwiej będzie wyciągnąć odmrażacz z kieszeni kurtki niż ze schowka w aucie. Pamiętajmy też, że odmrażacz kupiony kilka lat temu może już nie odmrażać. Na pewno za to zamarzać na szybie będzie letni płyn ze spryskiwaczy. Jeśli mamy go w zbiorniczku za dużo, i żal ot tak sobie go wypsikiwać, to można wzbogacić płyn koncentratem. Przed nocami z przymrozkami (i w wilgotne mroźne dni też) podnosimy wycieraczki. Nie po to przecież wymieniliśmy pióra na nowe, żeby teraz je niszczyć odrywając od szyby. Pamiętajmy, żeby preparat, którym smarujemy uszczelki drzwi, chroniąc je przed przymarzaniem, nałożyć także na uszczelki klapek wlewu paliwa i gniazd ładowania. Piszę o preparacie bazującym na węglowodorach alifatycznych, który jest skuteczny i praktyczny, bo łatwo się go nakłada.
W komplecie ze skrobaczką, która nie rysuje szyb, bo nie jest jakąś najtańszą skrobaczki wersją, miejmy ściereczkę i gąbkę do przecierania szyb. Jeśli na aucie zobaczymy grubą warstwę tego białego, to weźmy miotełkę z domu, nawet jeśli w samochodzie już jedną mamy. Śnieg, który odgarniemy znad drzwi, nie wleci do wnętrza, więc nie będzie topniał i powodował jeszcze większego zaparowywania szyb. Kto ma gumowe dywaniki, używa ich w zimie, bo wie, że łatwiej z nich strzepnąć śnieg.
Przedzimowa check lista – uzupełnienie dla najbardziej zapobiegliwych
Nasze podejście do przygotowań zimowych w największym stopniu determinują warunki w jakich parkujemy samochód i w jakich go użytkujemy. Tu pojawia się ostrzeżenie przed banalnymi oczywistościami. Jeśli parkujemy auto w ogrzewanym garażu, to wiele zagadnień nas nie dotyczy. Jeżeli natomiast użytkujemy samochód na przykład w Bieszczadach, to nie wyjeżdżamy bez łańcuchów (na kołach albo w bagażniku) oraz łopatki. Są jednak jeszcze wskazówki uniwersalne, które mogą nam chodzić po głowie, bo kiedyś gdzieś o nich przeczytaliśmy. Myślę tu o sprawdzaniu płynu chłodniczego i wzbogacaniu paliwa uszlachetniaczem. W zdecydowanej większości aut nie musimy zaprzątać sobie nimi głowy. Jednoznacznie przedstawia się sprawa z płynem chłodniczym, bo jego poziom doradcy Mitsubishi sprawdzają przy każdym przeglądzie. A po drugie, ja już nie pamiętam modelu Mitsubishi, w którym by nie było kontrolki sygnalizującej możliwość wystąpienia problemu. Zapobiegliwi mogą jednak na dłuższe (może bieszczadzkie) trasy wziąć zapas także tego płynu.
Sprawa wzbogacania paliwa uszlachetniaczem nie jest już taka oczywista. Jeszcze kilkanaście lat temu zdecydowanie podpowiadaliśmy właścicielom diesli, żeby stosowali uszlachetniacze w celu ograniczenia wytrącania się parafiny. Teraz tego nie robimy nawet nie dlatego, że zimy stały się łagodniejsze, ale dlatego, że mamy zimowe paliwa wyższej jakości. Także w przypadku silników benzynowych pisaliśmy o wodzie w paliwie, która osadzona w przewodach paliwowych mogła powodować problemy z rozruchem. Nie chodziło o „chrzczenie” paliwa, ale o normalny proces fizyczny przechodzenia pary wodnej w stan ciekły.
Na taką przypadłość pomagały uszlachetniacze z najpowszechniej stosowanym – denaturatem – na czele. Paliwa oraz konstrukcje układów paliwowych i rozruchowych mamy teraz lepsze, więc nie przejmujmy się tą sprawą i zapomnijmy o denaturacie.
Wraz z doradcami serwisów Mitsubishi Japan Motors życzymy bezpiecznej jazdy zimą.
Władysław Adamczyk
Zdjęcia: Mitsubishi i Radek Pszczółka