Informuję, jak uniknąć problemu z akumulatorem, kiedy „mróz szczypie jak Dreptak dziewuchy”, że posłużę się słowami nieodżałowanego Andrzeja Waligórskiego. Nie żebym chciał się wymądrzać na temat powszechnie znanej zimowej bolączki, ale otrzymałem cenną radę, którą muszę się podzielić. Jest cenna, ponieważ dzięki jednej prostej czynności pozwala kierowcy stwierdzić: problem z akumulatorem zimą mnie nie dotyczy. Oto jak brzmi ta rada: „Proszę odwiedzić bliski sobie serwis Mitsubishi i zlecić sprawdzenie sprawności akumulatora”. Takiej podpowiedzi udzielił mi Michał Koćwin, koordynator serwisu w Bielsku-Białej. Co równie ważne, podkreślił on też, że klienci sieci serwisów Mitsubishi Japan Motors otrzymują usługę sprawdzenia sprawności akumulatora bezpłatnie. Należy z optymizmem domniemywać, że inne serwisy równają do tego poziomu i przyjmują taki wzorzec postepowania. Oczywiście od wyniku sprawdzenia sprawności baterii zależą dalsze czynności albo ich brak, ale zawsze wpływają one na nasz spokój. I czasem korzyść wynikającą z wymiany akumulatora tuż przed upływem gwarancji.
Temat akumulatorów podejmujemy co roku w okresie zimowym, ponieważ co roku widzimy odpalających samochody na kable. To pokoleniowa zmian, bo kiedyś częściej widziało się osoby odpalające samochody na popych. Tej techniki nie polecam, bo można się zmęczyć, zasapać, pośliznąć, auta nie odpalić, a jeszcze szkodę wyrządzić. Nie chciałbym jednak demonizować tematu problemu z akumulatorami, bo i te są sprawniejsze, i zimy mamy lżejsze. Warto jednak o akumulatorze myśleć, bo wtedy odwdzięczy nam się długą pracą. Najstarszy sprawny akumulator, z jakim zetknął się Michał Koćwin przez czternaście lat służył w samochodzie Mitsubishi Lancer. Nie wiem, jak często myślał o nim właściciel auta, ale na koniec musiał myśleć wyjątkowo ciepło.
Sprawność akumulatora to nie tylko poziom napięcia
Prostym miernikiem możemy sprawdzić poziom napięcia w baterii, przeliczyć i pójść spokojnie spać albo zacząć działać. Sprawa nie jest jednak taka prosta zwłaszcza w przypadku akumulatorów typu AGM i EFB, w które wyposażone są nowsze auta. Do typów akumulatorów jeszcze wrócę, ale teraz istotne są algorytmy, na których opiera się praca komputerowej aparatury pomiarowej w serwisach. Dla różnych modeli samochodów, w których zastosowany jest ten sam akumulator, są różne parametry, algorytmy i tabele. Dlatego samo sprawdzenie poziomu napięcia nie wystarczy i proste przeniesienie danych do uniwersalnej tabeli także nie. Komputer powie nam prawdę o akumulatorze, która – przyjmijmy w uproszczeniu – może należeć do trzech grup. Pierwsza – „stan super”; druga – „jest okej, ale…”; i trzecia – „rozważ wymianę akumulatora”, a nawet „akumulator wymaga wymiany”. Dla spokoju zimowej jazdy ważne są oczywiście te dwie ostatnie, bo wymagają naszego działania, dlatego je rozwijam.
Zaczynam od trzeciej grupy, ponieważ z niej wynika druga bardzo ważna i cenna rada dla wszystkich użytkowników Mitsubishi. Muszę ją poprzedzić odpowiedzią na nasuwające się oczywiste pytanie: Jak często sprawdzać sprawność akumulatora? W nowych samochodach przy normalnej eksploatacji raczej nie musimy tego robić, jeśli nie zaobserwujemy niepokojących sygnałów. Ale kiedy nasz Mitsubishi dobiega do trzech lat, to koniecznie odwiedźmy serwis, żeby sprawdzić stan akumulatora. Jeśli komputer zawyrokuje, że akumulator należy wymienić, to zrobimy to na gwarancji, zupełnie bezpłatnie. Dzięki temu nasz potencjalny, bo nieujawniony w eksploatacji problem z akumulatorem zamieni się w korzyść kolejnych lat komfortu beztroski. To kolejny pozytyw wypływający ze zobowiązania serwisowego Mitsubishi.
O czym pamiętać, żeby problem z akumulatorem nas nie zaskoczył
Problem z akumulatorem może pojawić się nagle, gdy z analizy komputerowej będzie wynikało, iż akumulator trzyma, jest okej, ale… „Ale” oznacza w tym przypadku, że jednak musimy o nim pomyśleć. Szczególnie o tym, czy nie obciążamy go za bardzo, ponieważ jeździmy na krótkich trasach po mieście i często odpalamy silnik. Tu przypomnę, że aby naładować akumulator energią, jaką wydatkował on na normalne uruchomienie silnika, musimy przejechać jakiś mendel kilometrów. Przez normalne uruchomienie silnika rozumiem odpalenia auta od zera, a nie z systemu „Start-Stop”, jaki już w większości przypadków mamy.
Jeżeli choćby raz w tygodniu, zwłaszcza mroźnym tygodniu, nie robimy dłuższej, kilkudziesięciokilometrowej trasy, to powinniśmy akumulator doładować. I tu miejsce na bardzo ważną uwagę Michała Koćwina. – Akumulatorów typu AGM oraz EFB nie należy ładować zwykłymi prostownikami – przypomina w wyważony sposób koordynator serwisu w Bielsku-Białej. A ja dodam w sposób mniej wyważony mocne uzasadnienie: Bo w pewnych okolicznościach, jak się dobrze zagrzeją, mogą nawet wybuchnąć. I teraz już najwyższy czas, żebym zgodnie z zapowiedzią przybliżył nową technologię akumulatorową.

Akumulatory typu EFB i AGM
Wprowadzenie do samochodów systemów Start-Stop wymagało zastąpienia tradycyjnych akumulatorów bateriami nowocześniejszymi, które radzą sobie z głębokim rozładowywaniem i częstymi rozruchami. Wiemy przecież, że po wyłączeniu silnika, na przykład na światłach, akumulator musi podtrzymać pracę komputerów, w tym sterującego pracą silnika i wszystkich czujników połączonych magistralą CAN. Do tego dochodzi zapotrzebowanie na energię ze strony oświetlenia zewnętrznego, klimatyzacji i przede wszystkim systemu audio (bo muzyka grać musi).
Najpierw był akumulator w technologii EFB – Enhanced Flooded Battery, którego płyty dodatnie są otulone dodatkową powłoką poliestrową. To zwiększa stabilność masy czynnej płyty oraz odporność na częste rozładowywanie i ładowanie prądem o dużym natężeniu. Kolejny krok w kierunku unowocześnienia akumulatorów, dopasowania ich do naszych czasów wymogło wprowadzenie do samochodów systemu rekuperacji, czyli odzyskiwania anergii z hamowania.
Potrzeba matką wynalazków i tak zrodziły się akumulatory w technologii AGM – Absorbent Glass Mat. Nazwa mówi wiele, ponieważ akumulatory AGM w celu całkowitego wchłaniania elektrolitu mają między płytami włókno szklane o szczególnie dużej porowatości. – W akumulatorach tego typu nie dochodzi do ubytku elektrolitu, ponieważ wytworzone podczas ładowania gazy trafiają przez pory włókna szklanego na elektrodę ujemną i następuje ich zamiana w wodę – rekombinacja – wyjaśnia Michał Koćwin. Oczywiście także te akumulatory zaliczamy do „bezobsługowych”, ponieważ nie musimy myśleć o uzupełnianiu elektrolitu. Może nawet bezobsługowych drugiego stopnia, bo w nich bezobsługowość oparta jest nie tylko na szczelnej obudowie. W akumulatorach, które mamy w samochodach z układem miękkiej hybrydy z rekuperacją i systemami Start-Stop, stosuje się obie technologie – i EFB, i AGM.
Problemy z akumulatorem możemy sprokurować sami
Kiedy zacząłem czytać instrukcję, jak ładować akumulatory typu AGM lub GEL w samochodzie, to trochę się przeraziłem. Zaczynamy od ładowania z użyciem 10-20 A prądu stałego, aż do osiągnięcia napięcia 14,4 V, a potem… Za dużo tego, dlatego – jak napisałem wcześniej – akumulatory AGM należy ładować specjalnymi prostownikami, wyposażonymi w funkcję automatycznego trybu ładowania. Dzięki optymalnym parametrom, takim jak napięcie i prąd ładowania, proces przebiegnie, jak należy. I nie doprowadzimy do uszkodzenia czujnika IBS, jaki mamy przy klemach, albo do uszkodzenia samej baterii. Ładowanie bowiem zwykłym prostownikiem pozbawionym możliwości kontroli zmiany temperatury elektrolitu najprawdopodobniej doprowadziłoby do rozprężenia bloku. A stąd droga do opuchlizny akumulatora, a nawet jego wybuchu niedaleka i sami byśmy stworzyli sobie problem z akumulatorem.
Oczywiście jeśli nasze Mitsubishi Lancer, Pajero czy Galant, albo mój ulubiony Space Runner, służą nam -naście albo -dziesiąt lat, to możemy ładować je tradycyjnymi prostownikami. Proszę nie zapominać o odkręceniu korków na czas ładowania, co pozwala na udrożnienie akumulatora. A w najstarszych akumulatorach, skonstruowanych na bazie wapnia i antymonu, może takich jak ten czternastoletni z Lancera, zapobiegnie tworzeniu się mieszanki wybuchowej. Wraz z doradcami technicznymi serwisów Mitsubishi serdecznie życzę, by nikt przez całą zimę nie wybuchał złością, bo jego samochód nie chciał rano zapalić.
Radek Pszczółka
Zdjęcia: MitsubishiiRadekPszczółka