Najnowszy film
Nissan Micra N-Sport DIG-T 117 (2019) – wysportowany, ale nie sportowiec [wideotest]

_DSC0060

Jeśli masz dobrą kondycję i umięśnione ciało to jeszcze nie musi oznaczać, że jesteś sportowcem. Z takiego założenia wychodzi Nissan, który przygotował Micrę N-Sport z atrakcyjnym wyglądem i dobrymi osiągami, ale nie będącą hot hatchem.

Nissan Micra N-Sport nie jest autem sportowym lecz warm hatchem. I to nie moje słowa lecz Nissana. Japoński producent przygotował atrakcyjną wizualnie wersję dla osób ceniących sobie nawet w małych samochodach dobry wygląd i osiągi. Połączenie specyfikacji N-Sport z nowym silnikiem o mocy 117 KM daje przyjemną kombinację miejskiego auta i wysportowanego hatchbacka. Taką wersję miałem okazję przetestować.

N-Sport

_DSC0065

To wariant wyposażenia obejmujący sportową stylizację, na którą składają się dokładki przedniego i tylnego zderzaka, dodatkowo z przodu światła przeciwmgłowe, a z tylu chromowana końcówka wydechu. Zwieńczeniem całości są czarne obudowy lusterek, które mogą być także wykończone w stylu włókna węglowego.  Czarne są także 17-calowe obręcze kół z oponami o niskim profilu i szerokości 205 mm oraz sportowym bieżniku. Jedna uwaga – specyfikacje N-connecta czy tekna też mogą zawierać wspomniane elementy, ale tylko wtedy, gdy auto jest wyposażone w najmocniejszy silnik.

To co zarezerwowano wyłącznie dla specyfikacji N-Sport kryje się we wnętrzu. Uwagę zwraca przede wszystkim wykończenie deski rozdzielczej alcantarą. Duże połacie tego materiału przyciemniają wnętrze, które i tak ma już czarną podsufitkę. Elementy kontrastowe to wstawki wykonane z tworzyw, które polakierowano tak, jakby były z aluminium. W testowym egzemplarzu ma automatycznej klimatyzacji, co akurat w specyfikacji N-Sport daje bardzo dobry efekt wizualny. Duże i wygodne pokrętła również wykończono w stylu aluminium i idealnie pasują do całej kompozycji.

_DSC0102

Zwieńczeniem wnętrza są kierownica i fotele. Oba te elementy stylizowane na sportowe i wykończone skórą oraz alcantarą. Na fotelach pojawiają się białe kontrastujące z resztą materiału paski, które powtórzono na tylnej kanapie. Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna, a zakres regulacji fotela szeroki. Wieniec kierownicy o odpowiedniej grubości i spłaszczony u dołu doskonale wpisuje się w atmosferę tworzoną przez pozostałe obszary. Wskaźniki są czytelne, a na środku deski rozdzielczej zagościł nowy ekran multimediów.

To efekt niedawnego liftingu technicznego, który objął m.in. właśnie ten element. Wygląda teraz znacznie lepiej, grafika jest nieco ładniejsza, a ekran ma poprawioną rozdzielczość. Interfejs jest bardzo podobny do poprzedniego. Niestety panel dotykowy nie jest zbyt czuły i niekiedy wymaga kilku prób, by rzeczywiście włączyć jakąś funkcję. Standardem w specyfikacji N-Sport jest kamera cofania o dobrym jak na tę klasę auta obrazie.

_DSC0106

Nissan Micra to samochód typu 2+2, czyli wygodny dla dwóch osób z możliwością przewiezienia dwóch kolejnych, ale w niezbyt komfortowych warunkach. Z tyłu jest zwyczajnie ciasno – brakuje miejsca na nogi. Jeśli z przodu usiądzie osoba o wzroście 180 cm, z tyłu mało kto się wciśnie. Przestrzeni jest najwyżej dla dziecka i bynajmniej nie podróżującego w foteliku. Natomiast dużym plusem jest wyposażenie przedniego fotela w uchwyty Isofix, które umożliwiają bezpieczny montaż fotelika z przodu.

Bagażnik nie bije rekordów pojemności w segmencie B, choć nie jest też najmniejszy. 300 litrów to wartość przeciętna, szkoda jednak że nie zaprojektowano żadnego haczyka na zakupy.

_DSC0109

Nowa gama lepszych silników

Nissan wyposażył Micrę w nowe silniki turbodoładowane.  Teraz o pojemności 1 litra, wcześniej 0,9 l. Słabsza odmiana IG-T rozwija moc 100 KM, mocniejsza DIG-T 117 KM. Są to konstrukcje opracowane wspólnie z firmami Daimler i Renault, więc znajdziemy je także pod maską modeli tych marek. Muszę przyznać, że właśnie nowy silnik zrobił na mnie największe wrażenie.

_DSC0113

Moc 117 KM to jedno, ale maksimum momentu obrotowego to 180 Nm od 1750 obr/min. Co więcej, chwilowo wzrasta on o 20 Nm po wciśnięciu gazu w podłogę. Odpowiedź na to jest bardzo dobra, a dynamika wcale nie gorsza. Duża elastyczność pozwala sprawnie rozpędzać się już od 2000 obr./min, a od 3000 mamy do czynienia z wyjątkowo żwawym autem. Co ważne, mały motor kręci się chętnie aż do odcięcia obrotów, zatem nie ma dość częstej przypadłości małych trzycylindrowców, które przy czerwonym polu tracą werwę. Do tego jeszcze dźwięk – charakterystyczny warkot jest zagłuszony przez świst turbosprężarki. Całość zachowuje się świetnie, a wisienką na torcie jest precyzyjna przekładnia sześciobiegowa.

_DSC0080

Również spalanie zasługuje na pochwałę. 4,3 l/100 km podczas jazdy z prędkością 90 km/h i 6,7 l/100 km przy 140 km/h to moim zdaniem bardzo dobre wyniki. Również w mieście nie trzeba wiele – 6,5 l/100 km i to wcale nie przy ekojeździe. Ostatnim plusem zespołu napędowego jest wyciszenie, ale ogólnie we wnętrzu cicho nie jest. Przy wyższych prędkościach słychać wyraźnie szum toczenia opon, bo to właśnie wyciszenie podwozia jest słabym punktem Micry. Jeśli chodzi o dźwięki, to jeszcze wspomnę o wyjątkowo dziwnym, wręcz nieprzyjemnym stuknięciu przy zamykaniu drzwi.

Na miasto tak, ale czy na zakręty?

Warto pamiętać, że Micra jest co do zasady samochodem miejskim, a w takich warunkach spisuje się bardzo dobrze. Przede wszystkim układ napędowy zestrojono tak, by ani na trasie ani w mieście nie był męczący. W przeciwieństwie  do Fiesty ST Line, która nie najlepiej czuje się właśnie w miejskich warunkach, a bardzo dobrze na trasie. W Micrze odpowiednio dobrano przełożenia, dzięki czemu w mieście korzystamy z biegów 4-5, a nie 3-4. Odejście z niskich obrotów jest sprawne, a start spod świateł świetny. Nie ma bowiem problemu z trakcją, a szybka zmiana biegów nie sprawia problemów. Jeśli warunki na to pozwalają, przyspieszenie do 100 km/h potrwa mniej niż 10 s.

_DSC0097

Micra nie była i nawet w wersji N-Sport nie jest natomiast samochodem nastrajającym do dynamicznej jazdy po krętych drogach. Zawieszenie obniżono o 10 mm w stosunku do innych wariantów, a duże felgi i niskoprofilowe opony czynią je bardziej zwartym i chętniej reagującym na zmianę kierunku, ale to wciąż nie to. Układ jezdny jest zbyt miękki i nadwozie przechyla się w zakrętach. Belka skrętna z tyłu też nie pasuje do sportu i to nie ze względu na swoją konstrukcję lecz zestrojenie. Na nierównościach w skręcie wykonuje poprzeczne ruchy wyraźnie odczuwalne przez kierowcę.

Jednak przyczepność opon jest znakomita, więc poza samym czuciem samochodu, którego po prostu brakuje lub jest zaburzone przez pracę mechanizmów, Micrą jeździ się bezpiecznie i daleko jej do zachowań niepokojących. Tym bardziej że systemy przeciwpoślizgowe są dość czułe. Nie ma jednak tego połączenia sprężystości i zwartości Fiesty. Jest przy tym tak samo komfortowa.

_DSC0111

Pytanie: czy Micra daje frajdę z jazdy? Odpowiadam: daje, ale głównie za sprawą silnika. I tu znów porównam ją do wspomnianej już Fiesty ST Line. Jeśli zależy ci na właściwościach jezdnych, to lepszym wyborem jest mały ford. Ale jeśli oczekujesz tylko dobrej dynamiki silnika, to nowy motor w Micrze jest moim zdaniem lepszy od fordowskiego 1.0 EcoBoost. Nawet ośmielę się stwierdzić, ze od wersji 140-konnej, od której tylko minimalnie odstaje osiągami, ale zużywa znacznie mniej paliwa i przyjemniej jeździ po mieście.

Podsumowując – nowa wersja N-Sport i nowy silnik o mocy 117 KM to warte uwagi nowości w Micrze. Dobre jest też to, ze dla wersji N-Sport przygotowano trzy warianty napędu, a dla 117-konnego silnika trzy specyfikacje wyposażenia. Dzięki czemu można wybierać pośród sześciu najbardziej atrakcyjnych wersji tego auta. Jeśli zależy wam na Micrze N-Sport to za 68 190 zł kupicie wersję ze 100-konnym silnikiem. Natomiast motor 117-konny możecie zamówić już w specyfikacji Acenta za 61 110 zł. Kombinacja taka jak testowa, czyli N-Sport plus topowy silnik, kosztuje 72 090 zł. I uważam ze to naprawdę dobra cena za tak wyposażony, wykonany, wyglądający i jeżdżący samochód.

 

 



Wróć