[wpis]FIA GT1 World Championship – Ordos (Nissan)[/wpis]
Ordos
Sobota
Jeszcze przed zawodami w Ordos zespoły dowiedziały się, że z kalendarza usunięto eliminację na brazylijskim torze w Kurytybie, a w jej miejsce wstawiono zawody w Pekinie w Chinach, które zaplanowano na 11 września.
Dzięki tej zmianie ekipy miały oszczędzić pieniądze, bo podróże między dwoma torami nie były aż tak długie i kosztowne jak przeniesienie się z Chin do Brazylii, a dodatkowo otrzymały prawie dwa miesiące wolnego przed ostatnimi zawodami w Argentynie.
Po kwalifikacjach w Ordos górą był Matech-Ford numer 41, za którego kierownicą na pierwszej zmianie zasiadł Makowiecki. Obok niego stanął Nissan ekipy JRM z Dumbreckiem za kółkiem, a w drugim rzędzie ustawili się Basseng w Lamborghini All-Inkl.com i Bernoldi w Nissanie zespołu Sumo Power.
Start przebiegł wyjątkowo spokojnie i w stawce nie nastąpiły większe zmiany. W jedynym incydencie, jaki miał miejsce na pierwszym okrążeniu, ucierpiała Corvette z numerem 11. Winny był sam kierowca (Den Boer), który świetnie wystartował z 15 miejsca i znalazł się w pierwszej „10”. W pewnym momencie uderzył on w poprzedzającego go Astona Martina i urwał przedni zderzakospojler.
Den Boerowi (nowy kierowca Team Exim Bank China) udało się przejechać jeszcze kilka okrążeń, ale w końcu się wycofał.
Z przodu Makowiecki kontrolował sytuację i lekko powiększał przewagę, a najwięcej działo się w dalszej części stawki, kiedy Basseng co jakiś czas tracił kolejną pozycję. W pewnym momencie zwalniał kilka samochodów będących za nim.
Po otworzeniu boksów nic wielkiego się nie działo i jedyne problemy miał Nissan #23 (Luhr za kierownicą), w którym mechanicy nie mogli poradzić sobie ze zmianą lewego przedniego koła.
Do czasu pierwszych zjazdów do boksów daleko z tyłu został Ford #10 z Leclerciem i Clairayem za kierownicą. Tracili oni już jedno okrążenie. Niewiele lepsze były Lamborghini powracającego do ścigania zespołu DKR. Jak z pewnością pamiętacie, wcześniej DKR wystawiało jedną Corvette.
Jadący spokojnie w drugiej części Martin (zastąpił Makowieckiego) dowiózł bez problemów zwycięstwo do mety. Za nim dojechał duet Westbrook/Dumbreck w Nissanie #23 (JRM Motorsport), a na trzecim miejscu uplasowali się Campbell-Walter z Brabhamem także w Nissanie GT-R, ale ekipy Sumo Power.
Lamborghini numer 37, które do mety wyścigu na 6. miejscu doprowadzili Basseng i Winkelhock, zostało zdyskwalifikowane za to, że było szersze niż dopuszcza regulamin. W wyścigu mistrzowskim mieli więc wystartować z 15. pozycji, a za ich plecami mieli znaleźć się kierowcy Aston Martina numer 7 (za nieregulaminowy postój w boksach) oraz dwie Corvette Exim Teamu za zmianę silnika (bolid #11) i nieukończony wyścig (wóz #12)
Niedziela
Następnego dnia główna walka o zwycięstwo rozegrała się między bohaterami sobotniego wyścigu. Tym razem jednak na wyniki miał wpływ samochodu bezpieczeństwa, który na torze pojawił się aż dwa razy.
Na drugim okrążeniu prowadzący Nissana Catsburg wypadł w żwir, co spowodowało, że po raz pierwszy pojawił się safety car na torze. Część zespołów postanowiła wykorzystać okazję i zjechać do boksów.
Przy okazji zjazdów na pit stop ekipa JRM zdecydowała, że Westbrook kierujący Nissanem na torze pozostanie jedno okrążenie dłużej niż Makowiecki, co powinno zapewnić drużynie JRM objęcie pierwszego miejsca. Niestety, plan popsuł Nygaard w Fordzie Belgian Racing, który utrudnił przejazd Nissana przez boksy i spowodował tym samym, że Ford numer 41 nie stracił pozycji lidera.
W niedzielę, podobnie jak dzień wcześniej, kłopoty podczas pit stopu miał drugi samochód JR Motorsport.
Wreszcie po dłuższym czasie lepiej jechały Astony Martiny głównego faworyta mistrzostw – zespołu Hexis. Auta finiszowały na 3. i 4. miejscu. Na 5. pozycji do mety dotarł kolejny Aston DB9 – drużyny Young Driver, czyli zespołu satelickiego zespołu Hexisa.
Zdyskwalifikowani dzień wcześniej Basseng i Winkelhock w Lamborghini All-Inkl. dotarli do mety na 8. pozycji po ambitnej pogoni za czołówką.
Znowu marnie wypadły Lamborghini ekipy DKR i Matech-Fordy zespołu Belgian Racing.






