[wpis]Ford zdobywa dublet w Australii (Ford)[/wpis]
Już od 2009 roku zespół Forda nie odniósł podwójnego zwycięstwa, a ten sezon toczy się pod dyktando kierowców Citroena. Malcolm Wilson jak nikt inny marzył o zwycięstwie choć jednego ze swoich podopiecznych. Presja na sukces była ogromna, bo M-Sport jest w trakcie negocjacji z producentem o przedłużeniu umowy na starty w WRC na kolejne lata. Udało się w Australii, i to podwójnie.
Australia to szutrowy rajd na specyficznym podłożu pokrytym kuleczkami, które po opadach deszczu zamieniają się w bardzo śliskie błoto. Tak się też stało w tegorocznej edycji klasyka. Gdy zaczęło padać, kierowcy ledwo utrzymywali się na drodze. Pierwszym nieszczęśnikiem był niepopełniający zwykle błędów Sebastien Loeb. Francuz dachował swoim Citroenem, a zaraz po nim z rywalizacji wyleciał Ogier.
Kierowcy Forda zostali sam na sam z upragnionym zwycięstwem. Na prowadzenie wysunął się zwykle szybszy, ale znacznie mniej regularny Latvala. Na koniec rajdu oddał zwycięstwo swojemu koledze Hirvonenowi, jednak nie odbyło się to w takiej atmosferze jak w Niemczech, gdy zespół Citroena zastosował team orders. Chłopcy Malcolma Wilsona potrafią się dogadać. W zespole Forda panuje raczej atmosfera Team Spirit.
[cytat]Wiem, że byłem na tyle szybki, aby zwyciężyć, i to dodało mi wiary w siebie, ale chciałem pomóc Mikko. Zespół stracił szanse na tytuł w klasyfikacji producentów w wyniku moich błędów i teraz mam okazję to wynagrodzić. W zespole Forda jest dobra atmosfera i duch walki. To niezbędne, aby wygrywać.[/cytat]



