Najnowszy film
Suzuki Swift Sport: idealne GTI na co dzień [wideotest]

Suzuki Swift Sport (24)

Znaczki z napisem Sport, duże felgi, dwie końcówki wydechu i kubełkowe fotele to wbrew pozorom za mało, by nazwać auto hot hatchem. Dlatego nie nazwę tak nowego Suzuki Swifta Sport. Ale… wcale nie musi to być wadą.

W świecie hot hatchy liczy się mechanika i czysta moc, której w Suzuki Swift Sport trochę brakuje. O czym mówię? Brakuje jakichś 50-60 KM. Ponadto, precyzyjniejszy mechanizm zmiany biegów, twardsze sprzęgło i hamulec, krótsze przełożenie układu kierowniczego, bardziej rasowe brzmienie układu wydechowego – tego nie ma Swift Sport. Nie ma sztywnego zawieszenia, które przyjmie bez protestu duże przeciążenie. Patrząc na hamulce, nie potrafię im w pełni zaufać. Dlatego nie jestem pewien, czy Swift Sport poradziłby sobie na torze, zwłaszcza na takim jak Nordschleife. Nie jestem pewien, czy nie zmęczyłby się na krętym, górskim odcinku drogi, choćby takim, jakie bez trudu znajdziemy na południu Polski. Nie wiem czy chciałbym go zabrać w okolice Walimia.

Suzuki Swift Sport (1)

Ponarzekałem, teraz czas przejść do faktów

Jeśli klasyfikujesz Swifta Sport do segmentu hot hatchy, to od razu cię przestrzegę – będziesz rozczarowany. To nie jest maszyna tego typu. To rasowe GTI, jakim przez wiele lat był Suzuki Swift w najszybszej wersji. To samochód typu gran turismo, do szybkiego przemieszczania się z punktu A do B. Jest stworzony według recepty znanej z lat 70. i 80. Sztywniejsze, ale nie za sztywne zawieszenie, by dało się nim normalnie jeździć. Mocniejszy, ale nie za mocny silnik, by poza dobrym przyspieszeniem dawał też rozsądne spalanie. Fotele dobrze trzymające na łukach, ale też wygodne. Hamulce mocne, ale nie za duże, dość tanie w obsłudze. Wydech wyglądający dobrze, ale nie powodujący akustycznego zmęczenia po 30 minutach jazdy. Tak konstruowano samochody określane skrótem GTI, a nie jakimś tam wymyślonym przez Brytyjczyków „hot hatch”.

Suzuki Swift Sport (3)

Suzuki Swift Sport wygląda podobnie do zwykłego Swifta, ale jego zmienione zderzaki z podwójnym wydechem i 17-calowe obręcze kół sprawiają, że jest jednym z najładniejszych, jeśli nie najładniejszym przedstawicielem segmentu B. Wygląd zadziorny, wywołujący uśmiech, zwracający uwagę zarówno pań jak i panów. Do tego zawieszony normalnie, by bez trudu podjechać pod krawężnik.

Jego zawieszenie nie musi być twarde, bo całość waży tylko 999 kg. Więc nawet większe przechyły nadwozia na łuku nie powodują przyspieszonego bicia serca. Koła nie odrywają się od drogi, a szerokie tylko na 195 mm opony świetnie trzymają się podłoża. Dzięki stosunkowo miękkiemu zestrojeniu, dobrze radzi sobie z dziurami, jest komfortowy o tyle, o ile może być komfortowe auto z rozstawem osi 245 cm. Opony nie mają przesadnie niskiego profilu, więc po wpadnięciu w głęboką dziurę nie musisz wysiadać i sprawdzać czy felga jest cała. Układ kierowniczy nie daje dużego oporu, może czucie mogłoby być większe, ale umówmy się – to wciąż samochód do miasta, a w mieście duża siła wspomagania jest ok.

Suuki Swift Sport (2)

Jednak na trasie Suzuki Swift Sport też spisuje się dobrze. Układ kierowniczy wspomaga asystent pasa ruchu, przydaje się adaptacyjny tempomat, a nocą asystent świateł drogowych. Dużą zaletą jest jednak silnik i 6-biegowa skrzynia manualna. Jednostka 1.4 BoosterJet o mocy 140 KM znana m.in. z Vitary i SX4 S-cross została dopasowana do charakteru Swifta Sport. Szybciej reaguje na dodanie gazu, a 230 Nm momentu obrotowego wystarcza, by od 2000 obr./min dostać dobre przyspieszenie. Choć maksimum momentu gwarantuje dopiero poziom 2500 obr./min i od tego momentu jednostka wyraźnie się ożywia. Kręci chętnie do czerwonego pola dając osiągi może nie takie jak w hot hatchach, ale takie, jakich oczekuje się od wozu rangi GTI. Przyspieszenie 8,1 s do setki i 210 km/h prędkości maksymalnej to w sam raz do tego samochodu. Trochę lepszy, bardziej precyzyjny i sztywniejszy mógłby być natomiast mechanizm zmiany biegów, który pracuje właściwie tak samo jak w innych wersjach Swifta.

Suzuki Swift 1.2 DualJet: miejski maluch z charakterem [wideotest]

Suzuki Swift Sport (2)

Nawet przy wyższej prędkości w aucie nie jest przesadnie głośno, a stabilność nie pozostawia wiele do życzenia. Chyba, że na ośnieżonej drodze. Wtedy nie radzę wyłączać ESP. Nie ma też obaw o wysokie spalanie. Dynamiczna jazda kończy się zwykle wynikiem 6,5-7,0 l/100 km. Jazda miejska nie pochłonie więcej niż 6,0 l/100 km, a w trasie na drodze krajowej osiągnąłem bez większego problemu wynik poniżej 5,0 l/100 km.

Suzuki Swift Sport idealny na co dzień

To znakomite autko miejskie, dla dwóch dorosłych osób i ewentualnie dwójki dzieci. Bagażnik nie zachwyca, bo ma pojemność tylko 265 l. Wystarczy by włożyć do środka dwie torby sportowe lub codzienne zakupy. Z przodu nawet wyższe osoby zmieszczą się bez trudu, a sportowe, mocno wyprofilowane fotele dają wystarczający komfort i świetne podparcie ciała.

Suzuki Swift Sport (15)

Ergonomia i przejrzystość samochodu jest dobra. Mam jedynie drobne zastrzeżenie do automatycznej klimatyzacji, której wyświetlacz znajduje się na czymś, co przypomina pokrętło. Po tygodniu wciąż za to łapałem, by ustawić temperaturę, więc nie wiem ile czasu bym potrzebował, by przywyknąć. Nieźle działa system multimedialny i audio. Można się łączyć przez Apple Car Play.

Auto na co dzień sprawdza się najlepiej. Jest wygodne i ekonomiczne, łatwo się nim jeździ i nie męczy w żadnej sytuacji. Przy tym silnik ma osiągi, które od czasu do czasu potrafią przynieść uśmiech na twarzy właściciela lub konsternację na twarzy kierowcy auta ruszającego obok spod świateł. I o to chodzi w GTI. Dlatego uważam, że Suzuki Swift Sport powinien nosić takie oznaczenie. Takie, jak dwie pierwsze generacje tego modelu.

Drogi czy tani?

79 900 zł plus 2090 zł dopłaty za lakier metaliczny, czyli nieco ponad 80 tys. zł. Wydaje się to sporo. Jednak trudno mówić o konkurencji. Ford Fiesta ST z 200-konnym silnikiem kosztuje 87 020 zł w wersji 5-drzwiowej. Tylko co z tego, skoro jest hot hatchem? Bliższą konkurencję stanowi Ford Fiesta ST Line 1.0 EcoBoost o mocy 140 KM, która kosztuje 65 570 zł. Ale nie jest tak szybka, tak sportowa jak Swift. Rozumiecie? Swift Sport jest pośrodku i stanowi segment tak wąski, że jedynym prawdziwym konkurentem może być Opel Corsa GSi. I kosztuje 83 300 zł. Na jego przykładzie widać, że Suzuki nie wyceniło swojego zadziornego hatchbacka zbyt drogo. Wyceniło go w sam raz.

DANE TECHNICZNE I OSIĄGI

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: R4, turbo
Rodzaj paliwa: benzyna
Ustawienie: poprzeczne
Objętość skokowa: 1373 cm³
Moc maksymalna: 140 KM przy 5500 obr./min
Moment maksymalny: 230 Nm przy 2500 obr./min
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Typ napędu: przedni
Hamulce przednie: tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: tarczowe
Zawieszenie przednie: kolumny MacPhersona
Zawieszenie tylne: belka skrętna
Koła, ogumienie przednie: 195/50 R15
Koła, ogumienie tylne: 195/50 R15

Masy i wymiary:

Typ nadwozia: hatchback
Liczba drzwi: 5
Masa własna: 999 kg
Ładowność: 446 kg
Długość: 3890 mm
Szerokość: 1735 mm
Wysokość: 1495 mm
Rozstaw osi: 2450 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 37 l
Pojemność bagażnika: 265 l
Osiągi:
Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 8,1 s
Prędkość maksymalna: 210 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 6,8 l/100 km 6,0 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 4,8 l/100 km 4,9 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 5,6 l/100 km 5,5 l/100 km
Emisja CO2: 135 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: 3-4 gwiazdki (2017 r.)
Cena:
Model od: 79 900 zł


Wróć